Polska. Czersk. "Trwała ruina" robi wrażenie

Droga do zamku w Czersku, zwanego dziś "trwałą ruiną", prowadzi przez dawne podgrodzie
Lubię tu bywać od czasu do czasu, patrzeć na stare mury i zamyślać się nad przeszłością. Malowniczo położony na wysokiej skarpie Czersk, oddalony od stolicy zaledwie o 37 km, osiem wieków temu też był stolicą - tyle że Księstwa Czerskiego.

Czersk istniał już wtedy, kiedy o Warszawie królowie Bolesław Śmiały (1040-81) i Władysław Herman (1043-1102) nawet jeszcze nie śnili. We wczesnym średniowieczu był to jeden z najważniejszych grodów obronnych - powstał w końcu XI w. i mimo wielokrotnych litewskich najazdów i pożarów trwał do późnego średniowiecza. Był to wtedy gród drewniano-ziemny. Dopiero w drugiej połowie XIV w., za panowania księcia Janusza I Starszego (1346-1429), przystąpiono do prac nad fortyfikacjami kamienno-ceglanymi. Kiedy jednak w końcu tegoż wieku Wisła spłatała figla i przesunęła koryto dalej od zamku, książę Janusz, zdegustowany obniżeniem naturalnych walorów obronnych Czerska i jego handlowej pozycji, w 1406 r. przeniósł swoją główną siedzibę do Warszawy. Żaden historyk nie zaryzykuje twierdzenia, że spotkała go za to kara ze strony Czerska, jednak śmierć dopadła go właśnie tutaj, podczas objazdu księstwa.

Polska. Czersk

Niewiele zostało z dawnej świetności Czerska. Do rejestru zabytków wpisano zamek książęcy (1958 r.), kościół parafialny (1962) i średniowieczny układ urbanistyczny (1999). W miejscu, gdzie był rozległy średniowieczny rynek, rozpościera się - częściowo zamieniony na skwer - plac Tysiąclecia (tutaj można zaparkować, a także zjeść w karczmie Przy Zamku).

Droga do zamku, zwanego dziś "trwałą ruiną", prowadzi przez teren kościelny, w przeszłości podgrodzie. Obecny kościół Przemienienia Pańskiego z początku XIX w. wzniesiono na miejscu nieistniejącego kościoła parafialnego, a w 1900 r. przebudował go w stylu neobarokowym Konstanty Wojciechowski (1841-1910), mistrz architektury sakralnej, projektant bazyliki archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie.

"Trwała ruina" robi wrażenie. Zachował się arkadowy most (w miejscu zwodzonego), 20-metrowa wieża bramna na planie czworokąta, dwie cylindryczne baszty oraz imponujące 8-metrowej wysokości, mury grube do 1,8 m. W baszcie wschodniej możemy wejść wewnętrznymi schodami na szczyt, skąd rozpościera się niezapomniany widok na dolinę Wisły i okolicę.

Pod naszymi stopami, na samym dole baszty, kryje się zamkowy loch. Książę Konrad I Mazowiecki (1186-1247) chętnie z niego korzystał w walce z konkurentami o władzę podczas rozbicia dzielnicowego Polski. W r. 1229 porwał i wtrącił do lochu księcia Henryka Brodatego. Za Henrykiem ujęła się jednak jego żona księżna Jadwiga - Konrad nie był w stanie przeciwstawić się późniejszej świętej i Henryka uwolnił. Trzy lata później pobił i uwięził na rok wdowę po swoim bracie Leszku Białym Grzymisławę wraz z jej sześcioletnim synkiem, a swoim bratankiem Bolesławem. Ale i tak Bolesław, zwany potem Wstydliwym, został później księciem krakowskim. Natomiast w życiu prywatnym Bolesław Wstydliwy (1226-79) odnosił mniejsze sukcesy. Jak odnotował ówczesny anonimowy dziejopis, żona Bolesława Kinga zwierzała się ponoć damom dworu: "U męża mego nigdy nic innego nie widziałam oprócz rąk samych i twarzy". Kinga do śmierci pozostała dziewicą, a po śmierci - świętą.

Polska. Czersk

Złoty okres czerskiego zamku przypada na pobyt w nim królowej Bony (1494-1557), księżniczki mediolańskiej, która w 1518 r. poślubiła owdowiałego Zygmunta Starego (1467-1548). Bona wybrała Czersk na swoją późniejszą rezydencję. Dobra czerskie znalazły się w jej posiadaniu na formalnoprawnej zasadzie wdowiej oprawy, polegającej na zapisie żonie przez męża części majątku na wypadek jego śmierci. Aby królowa czuła się tu jak w swojej ojczyźnie, na stokach wzgórza założono nawet winnice. Właśnie wtedy pojawiła się w kraju nad Wisłą włoszczyzna i zaczęto pić więcej wina, co było uważane za ceremoniał bardziej elegancki niż konsumpcja miodów pitnych. A zapoczątkowane w regionie sadownictwo owocuje do dziś rozlicznymi sadami jabłoniowymi.

Po śmierci Zygmunta Starego Bona przebywała w Czersku przez osiem lat. Wyjeżdżając w 1556 r. do rodzinnego kraju, zamek - jak twierdzi legenda - pożegnała w pośpiechu. Historycznym faktem były pogarszające się stosunki między matką a synem Zygmuntem Augustem. Pośpiech sprawił, że pakując biżuterię, rozerwała naszyjnik z pereł. W rok później zmarła w Bari, otruta przez dworzanina. I od tamtej pory powraca od czasu do czasu do Czerska przy pełni księżyca szukać rozsypanych pereł.

Tak czy inaczej, w murach warowni można spotkać niekiedy Białą Damę - najlepiej podczas corocznych majowych Dni Królowej Bony organizowanych przez miejscowy oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, wspierany przez Społeczny Komitet Ochrony Historycznego Czerska.

Na przełomie kwietnia i maja Czersk zaprasza na turnieje, na których program składają się pojedynki rycerskie, zawody łucznicze, rzuty oszczepem i walki na kopie w świetle pochodni.

Ale i teraz warto pospacerować po zamkowym dziedzińcu, wdrapać się na wieżę i popatrzeć przez okienka strzelnicze na jesienny pejzaż. W drodze powrotnej można zatrzymać się na kawę w stylizowanej na architekturę toskańską eleganckiej Villi Czersk.

W sieci

www.czersk.org/pl

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej