Polska. Suwalszczyzna zimą. Narty inaczej

Narty inaczej? Suwalszczyzna. Utarło się, że na narty trzeba jechać w góry. Żeby był wyciąg, baca, śliwowica i skipassy. Jednak ubiegłej zimy, trochę przez przypadek, a trochę z ciekawości, udaliśmy się w przeciwnym kierunku - na Suwalszczyznę. Do pełni szczęścia wystarczyły ośnieżone pola, lasy i zamarznięte jeziora
Akurat gdy znaleźliśmy odrobinę wolnego czasu, by wyrwać się z domu, zima jak na złość zwinęła manatki i prawie w całym kraju zapanowała odwilż. Najcieplej było właśnie w górach, gdzie śnieg pod wpływem ciepłych prądów z południa stopniał najprędzej. Prognozy donosiły jednak, że resztki białego puchu ostały się na Mazurach i Suwalszczyźnie. Postanowiliśmy zaryzykować, mając nadzieję, że uda nam się dogonić białą damę. Z piwnicy wyciągnęliśmy zakurzone, dawno nieużywane narty biegowe i już wkrótce mknęliśmy autem na północny wschód. Nie zawiedliśmy się. Polski biegun zimna powitał nas grubą warstwą śniegu i siarczystym dwudziestostopniowym mrozem.

Suwalszczyzna. Galeria nie z tej bajki

Na bazę wybraliśmy nietypowe miejsce kryjące się pod tajemniczą nazwą "Galeria w Przełomce". To niewielkie gospodarstwo położone na odległej suwalskiej prowincji należy od kilkunastu lat do państwa Mackiewiczów. Przyjechali z daleka i urządzili je po swojemu. Nie jest to typowa agroturystyka. To miejsce o bardzo pozytywnej energii, prowadzone przez ludzi z pasją. Jest tutaj tradycyjna dla tych terenów (chociaż coraz rzadziej spotykana) czarna bania, zwana też rosyjską. Po kąpieli w rozgrzanej i pachnącej wędzonką łaźni parowej wyskakuje się wprost na śnieg lub do przerębli w pobliskim stawie! Zdrowie i higiena w jednym, a przy tym niezapomniane przeżycie. Po kilku takich seansach człowiek czuje się jak pijany.

Ale zostawmy ekstremalne kąpiele - zimą nie każdy zdobędzie się na coś takiego. Do pełni szczęścia wystarczy już sam nocleg w glinianej chacie, która wygląda, jakby była przeniesiona tu z jakiejś bajki. Jak miło posiedzieć wieczorem przy piecu. Wystarczy zdjąć fajerki, by ciepły blask żywego ognia wypełnił całą kuchnię. Najlepiej zalec wtedy jak kot na zapiecku, czyli na ławie obok komina. Całe ciepło z kuchni wędruje sobie na stryszek, gdzie pod tradycyjną strzechą przykrytą dodatkowo grubą pierzyną śniegu znajduje się przytulna sypialnia. W takich okolicznościach, po długiej i męczącej podróży albo dniu spędzonym na nartach, zasypia się wybornie.

Suwalszczyzna. W nieprzetartym śniegu

Chociaż po bezchmurnej, niezwykle mroźnej nocy temperatura wcale nie zachęca do wystawienia nosa za próg chaty, udaje nam się zmobilizować. Choćby dlatego, że o tej porze roku dzień jest krótki i szkoda każdej minuty. Powietrze na zewnątrz jest tak ostre, że trudno swobodnie oddychać. Takie zimy to tutaj norma, więc trzeba być przygotowanym. Nos i usta koniecznie osłaniamy chustą, a twarz smarujemy bardzo tłustym kremem. Potem, w ciągu dnia, jest już lżej. Jeśli nie wieje wiatr i świeci słońce, mogą zdarzyć się momenty, w których człowiek najchętniej by się poopalał. Odbite od białej powierzchni promienie miło przygrzewają i robi się zupełnie znośnie. Gdy pogoda dopisuje, wszystko się skrzy i mieni niczym brylanty - jest surowo i pięknie. Trochę jak w baśni o Królowej Śniegu.

Odpowiednio zleżały, ubity śnieg może być pretekstem, żeby skręcić z przetartej drogi i puścić się na nartach na przełaj. Zaśnieżone, pagórkowate tereny, w jakie obfituje Suwalszczyzna, a także zamarznięte jeziora idealnie nadają się do długich przechadzek z mapą i kompasem. Spod głębokiej warstwy śniegu wystają jedynie czubki pastuchów i płotów. Na takiej otwartej przestrzeni orientacja na azymut wydaje się idealnym rozwiązaniem. Jedynie w okolicach Szurpił i Jeleniewa, gdzie na głębokości kilkuset metrów zalegają soczewkowe złoża metali, busola będzie zupełnie nieprzydatna. W śnieżnej pustce, z dala od siedzib ludzkich, możemy się poczuć, jak na prawdziwej wyprawie przez pustkowia tundry. Na trasie nie spotkamy ludzkich śladów, a idealnie gładką strukturę puchu z rzadka tylko zakłócają tropy lisów, saren czy jenotów. Z kępy krzaków czasami wyskoczy zając, a nad głową przeleci kruk szukający padliny. Na zatłoczonych górskich stokach z pewnością próżno szukać takiego kontaktu z przyrodą.

Suwalszczyzna. Ozy, kemy i drumliny. Dolina Czarnej Hańczy

Ten, kto toruje trasę i przeciera w puchu ślad, męczy się najbardziej. Dlatego co kwadrans następuje zmiana. Mocno urozmaicona rzeźba terenu - te wszystkie fantastycznie ukształtowane ozy, kemy i drumliny - wymusza na wędrowcy wzmożony wysiłek. Warto jednak się zmęczyć, choćby dla widoków, które stanowią nagrodę za trud. Ze wzgórza w Smolnikach widać na przykład siedem jezior naraz! Wierzchołek innej góry, którą udało się nam zdobyć w czasie naszej wyprawy, wznosi się tak wysoko, że widać stąd nie tylko cały Suwalski Park Krajobrazowy, lecz także Fudżijamę! Oczywiście nie tę japońską, ale... suwalską. Jej symetryczny kształt od dawna budził fascynację. Nadawano jej różne nazwy, spośród których chyba najciekawsza jest właśnie wspomniana "suwalska Fudżijama". Spoglądając z tutejszych gór, tych naturalnych tarasów widokowych, można się przekonać, że krajobraz tego regionu bardziej przypomina niższe partie gór niż nizinę środkowoeuropejską. Nic dziwnego, że powstały tu już trzy wyciągi narciarskie. Stoki w Szelmencie na Jesionowej Górze, w Dąbrówce oraz na Pięknej Górze koło Gołdapi dostarczą wrażeń także bardziej wymagającym amatorom białego szaleństwa.

Jedną z ciekawszych tras, jaką udało się nam zrobić w tym regionie, jest ścieżka "Doliną Czarnej Hańczy". Wbrew nazwie nie prowadzi ona dnem doliny, lecz krawędzią wysoczyzny, z której roztaczają się wspaniałe widoki na płynącą głęboko w dole rzekę. To bez wątpienia jeden z najbardziej spektakularnych krajobrazów polodowcowych w Polsce! Dotrzemy tędy do Turtula, gdzie mieści się siedziba parku. Drogę powrotną najlepiej obrać na azymut, by nie wracać po tych samych śladach. Nieskalana biel pól rozciągających się aż po horyzont zapiera dech w piersi.

Suwalszczyzna. W polskiej tajdze. Puszcza Romincka

Innym, niezwykle atrakcyjnym zimową porą zakątkiem Suwalszczyzny jest Puszcza Romincka i jej obrzeża. Znajdziemy tutaj przede wszystkim bogactwo przyrody, spokój i całą masę rozgrzewających wyobraźnię ciekawostek oraz tajemnic.

W odległej przeszłości puszcza była miejscem polowań wielkich mistrzów krzyżackich, a potem książąt i królów pruskich. Jej miłośnikiem był cesarz niemiecki i król pruski Wilhelm II. W tym czasie zyskała sławę jednego z najlepszych łowisk w Europie. Dziś podzielona jest granicą polsko-rosyjską. Po jej obu stronach znajdują się głazy upamiętniające udane polowania cesarza w latach 1890-1913. Do dziś zachowało się 14 takich pomników, z których osiem znajduje się po polskiej stronie. Oryginalne pamiątki dawnych łowów zostały odrestaurowane i mogą stanowić jeden z celów wędrówki. Nam udaje się dotrzeć do dwóch z nich.

Sunąc pośród okazałych borów świerkowych porastających rozliczne torfowiska, nietrudno zauważyć, na czym polega fenomen tej puszczy. Przypomina ona lasy syberyjskiej tajgi. Robi to ogromne wrażenie. Aż chce się przystanąć, by - popijając ciepły czaj z termosu - posłuchać tajemniczej pieśni, jaką gra wiatr w koronach. Byle nie za długo, bo teren trudny, urozmaicony wniesieniami i dolinami, a przez to męczący. Niełatwo tędy maszerować, a lepiej zdążyć do domu przed zapadnięciem zmroku. Wilków tu nie brakuje, a w labiryntach natury łatwo zabłądzić.

Wyjazd na narty wcale nie musi oznaczać wyprawy w Tatry czy Beskidy. Suwalszczyzna, często nazywana polskim biegunem zimna - gdzie śnieg leży bardzo długo, a mrozy bywają sroższe niż w górach - może być ciekawą alternatywą. Warto tu przyjechać, by posmakować czegoś nowego, zupełnie innego niż w tak dobrze znanych nam górach wysokich.

Komentarze (5)
Polska. Suwalszczyzna zimą. Narty inaczej
Zaloguj się
  • Gość: Marek

    0

    Narciarz zjazdowy nigdy nie zrozumie narciarstwa biegowego, jeśli będzie leniuchem, lenie jeżdzą tylko w góry, ludzie z pasją do biegowek jeżdzą na Gołdapską "Piekną Górę" oraz także w góry na narty zjazdowe.

  • Gość: narciarz

    Oceniono 4 razy 0

    Z całym szacunkiem dla Suwalszczyzny, ale jak mozna ją porównywac z górami? Jak trasy narciarskie na Suwalszczyźnie, choćby najlepiej przygotowane mozna porównywac z górskimi?
    Jakis debil to pisał czy idiota?

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 2 razy 0

    Coś mi w tym artykule od początku nie pasowało. Teraz juz wiem. Zdjęcia NIE POCHODZĄ Z SUWALSZCZYZNY.

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 6 razy -4

    Co wy z tym kompasem i azymutem???
    Dziś, kiedy GPS mamy nawet w telefonie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX