Karaiby, Kilimandżaro, Meksyk - podróże życia

05.12.2011 06:00
Marek Węgierek na Kilimandżaro

Marek Węgierek na Kilimandżaro (Fot. Marek Węgierek)

Serce zostało na... Karaibach. Piękna pogoda, rajskie plaże, pyszne owoce morza, uśmiechnięci ludzie, muzyka, tańce i idealne miejsca do nurkowania - mówi Marek Węgierek, prezes zarządu Neckermann Polska.
A poza tym Karaiby są bardzo zróżnicowane: mnóstwo samochodów z lat 60. i plakaty sławiące socjalizm na Kubie; 10 tys. wielorybów humbaków przypływających między połową stycznia a połową marca na gody wokół Dominikany; sklepy wolnocłowe i prywatne banki na Kajmanach...

Niezapomniany dzień miał miejsce, gdy...

ujrzałem świt na Kilimandżaro. Na najwyższą wolno stojącą górę na świecie (5895 m n.p.m.) wchodziliśmy od strony Tanzanii. Trekking trwał siedem dni, szczyt zdobyliśmy po całonocnym podejściu. Widoki były niesamowite, a radość ze spełnienia dziecięcego marzenia przeogromna.

Ciekawa jest tam...

różnorodność pejzażu - od wilgotnego lasu, poprzez roślinność wysokogórską, po widoki niemal księżycowe. Wędrówkę zaczynaliśmy w T-shirtach, a kończyliśmy w zimowych kurtkach. Czasem rano chmury były pod nami, by później wznieść się wysoko w górę. Śnieg na równiku też jest niecodziennym widokiem, choć jest go już mniej niż dziesięć lat temu. Podczas wspinaczki miałem dużo czasu, żeby porozmawiać z przewodnikami o ich pracy i prawdziwym życiu w Afryce.

Dojechałem tam...

Najpierw wylądowałem w Aruszy u stóp Kilimandżaro. Na "Kili" można wejść tylko w zorganizowanej grupie z miejscowymi przewodnikami. Warto wybrać sprawdzoną agencję i podczas przygotowań poznać zasady zdobywania szczytu. Niektórych powala choroba wysokościowa - im wyżej, tym mniej tlenu i trudniej się oddycha.

Najlepsze wakacje spędziłem w...

Meksyku trzy lata temu. Kraj ten kusi piękną pogodą, cudownymi plażami, bogatą historią i kulturą. Bardzo podoba mi się podejście Meksykanów do dzieci, które wszędzie są mile widziane. Moje wspomnienia z Meksyku to piramidy w Tulum i Chitchen Itza, ale także parki rozrywki dla maluchów i wspaniałe miejsca do nurkowania. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie nie tylko rafy, ale także cenoty - pełne stalagmitów i stalaktytów wapienne jaskinie, które służyły Majom za zbiorniki słodkiej wody. Nurkowanie w nich mogę porównać do zwiedzania jaskiń w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Fascynujące było to, że nurkując, prawie cały czas widziałem promienie słońca przenikające wodę.

W Polsce lubię...

Tatry - za niepowtarzalne widoki, majestatyczną przyrodę i spotkania na szlakach z pasjonatami gór.

Podróżuję z...

rodziną, bo to wspaniały sposób na wspólne spędzanie czasu. Lubię też zostać gdzieś sam po rodzinnym urlopie i choćby ponurkować. Całe szczęście, że dziś wyjazd z naszym biurem nie musi trwać standardowo 7 lub 14 dni, ale np. 12 czy 17.

Mój ulubiony hotel...

to namiot na krawędzi krateru Ngorongoro w Tanzanii. Niesamowite miejsce, z którego można zobaczyć wspaniały spektakl natury. W niewielu miejscach na świecie występuje tak wiele dzikich zwierząt jak właśnie tu. Ryk lwa czy śmiech hieny w nocy nie pozwalają zasnąć. Przed drapieżnikami bronią obozowiska uzbrojeni rangersi.

Mój numer 2 to kabina na łodzi nurkowej, którą można dopłynąć tam, gdzie nie ma innych nurków, i nurkować nawet cztery razy dziennie. Po takich wrażeniach zasypiałem jak dziecko, lepiej i szybciej niż w najbardziej luksusowych hotelach.

Niebo w gębie poczułem w...

Laosie. Kiedy wracaliśmy z trekkingu, zaproszono nas na wiejskie wesele. Nikomu nie przeszkadzało, że byliśmy w ubraniach do wspinaczki. Nikt z gości nie znał angielskiego, ale porozumiewaliśmy się bez problemu, ponieważ był to już drugi dzień wesela Nie wiem, czy to, czego próbowałem, było daniem mięsnym czy warzywnym, ale przyprawy były bardzo aromatyczne.

Na wyprawę zawsze zabieram...

aparat fotograficzny. Mam setki zdjęć, lubię wracać do wspomnień. Zabieram aparat z teleobiektywem, nawet gdy jest to niewygodne. Zdjęcia z podróży są tego warte.

Moja noga nigdy więcej nie postanie na...

jednej z uliczek w Waranasi, najświętszym mieście Indii, do którego przybywają pielgrzymi, żeby zmyć grzechy w Gangesie, umrzeć i uwolnić się od cyklu reinkarnacji. Podróż łodzią po tej rzece dostarcza niezapomnianych wrażeń - widać stosy ofiarne, na których płoną zwłoki, słychać rytualne śpiewy i modlitwy. Szokujący jest spokój i zadowolenie umierających ludzi. Kiedy jednak trafiłem na uliczkę, gdzie leżeli trędowaci czekający spokojnie na śmierć, uznałem, że to już za dużo. Nie chciałbym tego powtarzać. Na pewno wrócę do Indii i do Waranasi, ale nie w to właśnie miejsce.

Wkrótce będę w drodze na...

Kilimandżaro razem z córką Weroniką - to prezent na jej 18. urodziny. Jeszcze nie wiem, jak wytłumaczę jej nieobecność w liceum, ale mam nadzieję, że nauczyciele też lubią podróże.

Wymarzony cel podróży...

Brazylia. Fascynuje mnie dżungla amazońska, w której jeszcze nie byłem. Właśnie włączyliśmy Brazylię do oferty Neckermanna, więc z pewnością będę miał okazję wkrótce tam pojechać.



Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej.

Zobacz także
  • Piramidy w Gizie Egipt, Wyspy Kanaryjskie, Turcja - podróże życia
  • Droga w Bohdanowie Białoruś, Portugalia, Bieszczady - podróże życia
Komentarze (1)
Karaiby, Kilimandżaro, Meksyk - podróże życia
Zaloguj się
  • Gość: Podpisz się

    0

    Mareczku fajnie widzięc Cię zadowolonym z podróży. Ja też od niedawna zaczęłam zwiedzać świat. Pozdrawiam

    Ewa K.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei