Polska. Sudety zimą. Narty w Górach Izerskich

Góry Izerskie zajmują ok. 600 km kw. i leżą w południowo-zachodnim zakątku Polski, przedzielone granicą z Czechami. Główne ośrodki turystyczne po polskiej stronie to Szklarska Poręba i Świeradów-Zdrój.
Do Szklarskiej Poręby wciąż najłatwiej dotrzeć autem. Choć trójka w kierunku granicy zimą bywa zatłoczona, to na kolej z Wrocławia nie ma co liczyć - jazda trwa dłużej niż do Berlina w latach 30.

Plac przed stacją Szklarska Poręba Górna jest niemal pusty. Niestety, także niezbyt odśnieżony. Ale nie warto przejmować się drobiazgami. Porannym szynobusem Kolei Dolnośląskich do Ko enova w Czechach jedzie kilkanaście osób. Wszyscy w obcisłych legginsach, z wąskimi nartami pod pachą. Trochę dziwny widok w jednym z najbardziej znanych ośrodków narciarskich w Polsce - na takich nartach nie da się przecież zjechać ze Szrenicy! Za to pobiec przez nasz "biegun zimna" do Chatki Górzystów na naleśniki - jak najbardziej!

Wysiadamy w Jakuszycach. To najwyżej położona stacja kolejowa w kraju (886 m n.p.m.), choć tylko z nazwy - pasażerowie mogą się schronić jedynie pod wiatą. Poniemiecki dworzec dotrwał do lat 70. XX w. - nie mógł dłużej znieść upadku żelaznego szlaku przez Przełęcz Szklarską i się rozpadł. Towarzystwo Kolei Izerskiej i kolejowi pasjonaci z obu stron granicy 20 lat zmagali się z PKP, by przywrócić ruch na trasie. Udało się dopiero w 2010 r.

Sudety zimą

Przypinam narty i ruszam w kierunku Polany Jakuszyckiej. To zaledwie kilkaset metrów, w sam raz na rozgrzewkę. Moi towarzysze podróży robią to samo, tyle że na nogach. Pewnie zmienią buty i założą narty dopiero w Ośrodku Sportów Zimowych "Biegu Piastów". A może chcą jeszcze skorzystać z serwisu? Warto nasmarować deski przed przebieżką, wszak obsługa wypożyczalni nart wie najlepiej, jakie dziś warunki...

Łatwiej byłoby iść starym asfaltem, trasą spacerową. Ale pogoda dziś piękna, więc na drodze do Stacji Turystycznej "Orle" na pewno będzie spory ruch - to najpopularniejsza trasa biegówkowa w polskich Górach Izerskich. Odkąd Stanisław Kornafel uruchomił w latach 90. schronisko i bufet, co roku zjawia się tam coraz więcej amatorów tego sportu (nic dziwnego - cały sprzęt do biegania można kupić za cenę przeciętnych nart zjazdowych, a trasy wciąż są darmowe).

Trochę ciąży mi plecak. Mam w nim wszystko, co potrzebne na dwa dni: sporo jedzenia, latarki, matę termiczną, w termosach kilka litrów kakao i trochę ciuchów na zmianę. No i dwa telefony, na wszelki wypadek. Choć jak na wyprawę "polarną" to i tak skromny ekwipunek.

Dziś jestem na skiturach i trudno mi się przyzwyczaić do nieco cięższych butów. Moje nowe narty są dużo szersze od biegówek i ci, którzy będą jechać za mną, mogą się złościć, że ktoś im zepsuł tory. Trudno. Jutro i tak pewnie spadnie śnieg - ratrak będzie musiał zrobić je od nowa.

W okolicach Jakuszyc trasy biegowe wytycza i utrzymuje głównie stowarzyszenie Bieg Piastów. Połączone szlaki czeskie i polskie są niezwykłą atrakcją - splecione w serpentyny o długości ok. 150 km należą do najbardziej rozbudowanych w Europie Środkowej i są znane na całym kontynencie. Co roku ściągają tysiące miłośników tego sportu. Tym bardziej że każdy znajdzie tu coś dla siebie - od wyczynowca, po amatora (w marcowym "Biegu Piastów" - największej imprezie narciarskiej w Polsce - startuje nawet 3-4 tys. zawodników; tyle, ile w miejskich maratonach).

Sudety zimą

Przede mną trudny wybór: zejść z trasy w kierunku Starego Zamku, by podziwiać Izerską Łąkę, czy udać się do schroniska Orle na kubeczek grzańca? Obydwa warianty równie kuszące. Ale przecież wybrałem się na wędrówkę przez pustkowia, na "biegun zimna", więc choć i w Orlu są polarne akcenty (na suficie tej dawnej leśniczówki wiszą sanie, które brały udział w pierwszej powojennej wyprawie Polaków na Spitsbergen w 1958 r.), wybieram przełaj...

Od zeszłego roku, gdy wędrowałem na rakietach śnieżnych wokół pobliskiej czeskiej Jizerki, nie miałem okazji włóczyć się zimą po lesie. To będzie prawdziwy sprawdzian dla nowego sprzętu i dla mnie. Choć Stary Zamek liczy tylko nieco ponad 980 m n.p.m., a Kobyla Łąka leży u jego stóp na 840 m, zjazd może być ekstremalny, bo prócz zwierząt nikt się tutaj nie zapuszczał. Nie wiem, co kryją zaspy i muldy.

Przełączam wiązania i od tej pory mam na nogach zjazdówki. Ale nie zamierzam szaleć jak narciarze na Stogu Izerskim, o nie. Kiedy dotrę tam dziś wieczorem, może załapię się jeszcze na nocną jazdę. Stok jest czynny do 22, więc na jeden szus i wjazd koleją gondolową z powrotem w górę mam szansę.

Sudety zimą

Udało się. Zjechałem na Kobylą Łąkę i żyję. Jeszcze kilkaset metrów "spacerkiem" i przede mną wielka Izerska Łąka. Śródgórska polana otoczona zewsząd niewysokimi szczytami środkowej części Gór Izerskich - jedno z najzimniejszych miejsc w Polsce. Górale nazywali ją kiedyś Małą Syberią. Zimą temperatury niejednokrotnie spadają poniżej minus 30°C (a w lipcu 1996 r. nad ranem termometry w klatce meteorologicznej wskazały minus 5,5°C!). Przez sporą część roku jest tu zimno, mokro i wietrznie. Kiedy nie wieje i nie pada, wszystko otula mgła.

Mimo to do 1945 r. mieszkało na Izerskiej Łące kilkadziesiąt osób. Trudnili się wyrębem i przemytem, zbierali kamienie półszlachetne i zioła. Kiedy na początku XX w. odkryli tę osadę kuracjusze wyprawiający się na wycieczki z pobliskiego Bad Flinsberg (dziś Świeradów-Zdrój), mieszkańcy urządzili im w modrzewiowych domach kwatery i gospódki.

Niemal do II wojny światowej wydobywano w tych okolicach turmaliny zwane izerynami, znane szeroko w Niemczech, a nawet eksportowane. Z uwagi na czarną, lśniącą barwę używano ich głównie do wyrobu żałobnej biżuterii. Opodal, w Szafirowym Potoku, wciąż można znaleźć szafiry, a w Jagnięcym Potoku - złoto. W Izerze swego czasu trafiały się rubiny.

Sudety zimą

Jest wczesne popołudnie, kiedy po pokonaniu około 8 km docieram do Chatki Górzystów, dawnej szkoły w nieistniejącej wsi Gross-Iser (Wielka Izera). To jedyny budynek ocalały na Izerskiej Łące z powojennej zagłady (po 8 maja 1945 r. ludność wysiedlono, a cały nadgraniczny pas zamknięto dla cywilów; urządzano tu ponoć ćwiczenia artyleryjskie).

Szkoła powstała w 1938 r. jako "nowa", na solidnej podmurówce z kamienia. Działające tu od kilkunastu lat schronisko cieszy się sławą daleko poza granicami Śląska. Wygód nie ma, prąd bywa (wyprodukowany przez wiatraczek i agregat), a ciepła woda tylko w czajniku. Za to jest atmosfera, którą goście długo wspominają i... szybko wracają.

Specjalnością Chatki są naleśniki z izerskimi jagodami. Teraz, po wielu godzinach marszu na mrozie, przydałaby mi się bardziej kaloryczna bomba - jagodowe omlety. Niestety, znikły z menu kilka lat temu - podobno przeciętny turysta nie dawał im rady! Zjem więc nie mniej legendarną zupę fasolową, z czterech odmian fasoli i tyluż kolorów papryki. W sam raz na kolejne kilometry, które jeszcze przede mną.

Sudety zimą

Za kilka godzin zapadnie zmrok. Ruszam na północ Drogą Izerską. Ratraki tu już nie docierają, nie ma więc biegaczy, a i wędrowcy zimą rzadko zapuszczają się w te strony (co innego latem - rowery śmigałyby co chwilę).

Jestem sam. Trzy kilometry dzielące mnie od Polany Izerskiej powinienem pokonać dość szybko. Choć trasa nieprzetarta (tylko gospodarze Chatki, Polańscy, jechali tędy do Świeradowa skuterem kilka dni temu), teren jest niemal płaski.

Nabrałem już wprawy w marszu na nartach turowych. Aż tak bardzo nie różnią się od biegówek. Jeśli utrzymam tempo, przed godziną 20 powinienem być w schronisku na Stogu Izerskim.

Rano zjem jajecznicę i zobaczymy, co dalej. Jeśli będę mógł ruszać rękami i nogami, wrócę na nartach do auta w Szklarskiej Porębie. Droga będzie wiodła przez kopalnię Stanisław (nieczynny kamieniołom kwarcytu i najwyżej położony zakład górniczy w Polsce - ok. 1050 m n.p.m.; można by tu urządzić wspaniały rezerwat geologiczny) i malowniczą Białą Dolinę rozłożoną na południowych stokach Wysokiego Kamienia.

A jeśli okaże się, że te dwadzieścia kilka kilometrów poprzedniego dnia to było za dużo jak na jeden raz - zjadę ze Stogu do Świeradowa i stamtąd wrócę do Szklarskiej stopem.

Do Szklarskiej Poręby i dalej do Jakuszyc najłatwiej dojechać przez Jelenią Górę; z kierunku Szczecina i Zielonej Góry oraz Poznania - najdogodniej dostać się do Świeradowa-Zdroju. W Górach i na Pogórzu Izerskim bez problemu znajdziemy nocleg na każdą kieszeń, www.goryizerskie.pl

Trasa biegowa ze Stogu Izerskiego (można tam wjechać koleją gondolową Ski & Sun) do Jakuszyc w tym sezonie będzie regularnie utrzymywana - poruszanie się po niej umożliwi turystom ślad założony przez skuter śnieżny

Przydatne lektury: Janusz Skowroński "Tajemnice Gór Izerskich", Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 2010, oraz tegoż autora "Perły znad Kwisy. Tajemnice okolic Lubania", Cinderella Books, Warszawa 2011


Góry Izerskie

Góry Izerskie (czes. Jizerské hory) zajmują ok. 600 km kw. i leżą w południowo-zachodnim zakątku Polski, przedzielone granicą z Czechami. Główne ośrodki turystyczne po polskiej stronie to Szklarska Poręba (bardziej kojarzona z Karkonoszami) i Świeradów-Zdrój.

Surowy klimat, miejscami roślinność jak w tundrze, nawet krajobraz podobny - niby góry, ale kiedy już człowiek się tam dostanie, okazuje się, że to niemal płaskowyż. Różnice wzniesień pomiędzy wierzchołkami nie są imponujące. Dlatego latem na rowerze, a zimą na biegówkach mogą je pokonać całe rodziny nawet mało wprawne w takich rajdach. Zimą łatwo również o spotkanie z trenującymi do zawodów psimi zaprzęgami - co roku odwiedzają Jakuszyce setki maszerów. W sezonie są tu rozgrywane liczne zawody, ale i niedzielny turysta zakosztuje alaskańskiej przygody (za opłatą) na sankach zaprzęgniętych w kilka par psów północnych ras. Można się też natknąć na amatorów skijöringu (narciarza ciągnie husky bądź malamut) oraz pulki (pies ciągnie sanki, a za nimi podąża narciarz).

•  Doskonałe warunki tras biegowych doceniła światowa federacja narciarska FIS, przyznając Szklarskiej Porębie organizację zawodów pucharu świata w biegach narciarskich. Od 17 do 18 lutego zjedzie tu czołówka światowych zawodników, by zmagać się w ramach Cross Country World Cup Szklarska Poręba 2012.

•  Od kilku lat przez polsko-czeskie Góry Izerskie i Karkonosze prowadzą trasy prestiżowych zawodów Border Rush Genesis/Husqvarna Tour - wielodniowego morderczego maratonu psich zaprzęgów ras północnych. Kolejne odbędą się w Jakuszycach od 5 do 8 stycznia.

•  Pod koniec marca wokół Stacji Turystycznej "Orle" odbywa się Bieg Retro - na nartach i w strojach "po przodkach", na dystansie nieco ponad 2 km.

•  1 maja na Izerskiej Majówce spotykają się narciarze żegnający sezon biegowy krótką przebieżką po ostatnim, zachowanym głęboko w lesie śniegu.

* Autor jest redaktorem naczelnym magazynu "Góry Izerskie"

www.goryizerskie.pl



Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej.

Komentarze (4)
Polska. Sudety zimą. Narty w Górach Izerskich
Zaloguj się
  • zybben

    Oceniono 4 razy 2

    Szanowny Autorze,

    proszę nie wprowadzać Czytelników w błąd! Ani linia kolejowa, ani szynobusy nie należą do Kolei Dolnośląskich, tylko do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego - to on wypożycza szynobusy różnym przewoźnikom. Koleje Dolnośląskie nigdy nie obsługiwały i długo jeszcze nie będą obsługiwać linii do Kořenova - z tej prostej przyczyny, że nie mają licencji na przewozy międzynarodowe. Pod linkowanym przez Ciebie zdjęciem na ostatnim miejscu w słowach kluczowych jest podana nazwa przewoźnika - Przewozy Regionalne. Radzę zajrzeć też do rozkładu jazdy: przewozyregionalne.pl/img_in//SRJP/Zmienione%20tabele%20SRJP%202010%20-%202011/tabela%20251_z_dn._01.06.2011-zm.106.pdf (litera "R" przed numerem pociągu oznacza pociągi Regio Przewozów Regionalnych, litery "KD" - pociągi spółki Koleje Dolnośląskie). Jeśli nawet to nie rozwieje wątpliwości, proponuję wejść na stronę Kolei Dolnośląskich kolejedolnoslaskie.eu/ i sprawdzić, które linie obsługuje ta spółka. Kończąc ten wątek: połączenie ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc (i dalej do Kořenova lub Harrachova) nie jest ani obsługiwane przez Koleje Dolnośląskie, ani szynobusami Kolei Dolnośląskich.

    Stacja kolejowa w Jakuszycach składała się z kilku budynków, ale przed wojną. Po wojnie, aż do początku XXI wieku, przez długie lata stał tylko jeden budynek, który został rozebrany dopiero około 2007 roku. Stwierdzenie "Poniemiecki dworzec dotrwał do lat 70. XX w." jest niezgodne z prawdą, czego najlepiej dowodzą zdjęcia. Bez względu na to, jakie "figury stylistyczne" miał na myśli Autor.

    To, że nazwa "Hala Izerska" nie odpowiada Twojemu punktowi widzenia, jeszcze nie zmienia faktu, że jest nazwą oficjalną (a więc znowu nie masz racji), stosowaną na WSZYSTKICH mapach i we wszystkich poważnych źródłach encyklopedycznych (polecam np. "Słownik geografii turystycznej Sudetów", t. 1 "Góry Izerskie" pod red. M. Staffy, wyd. PTTK "Kraj", 1989 - najbardziej wiarygodne źródło w tym temacie, w przeciwieństwie do przyczynkarskiego tekstu pana Bieńkowskiego). Nazwa "Izerska Łąka" jest co najwyżej kalką przedwojennej nazwy niemieckiej Grosse Iserwiese - ale też, jak widać, nieprecyzyjną. W Sudetach jest mnóstwo nazw, co do których można mieć zastrzeżenia - nie zwalnia to jednak z obowiązku ich stosowania w publikacjach. Choćby z tego względu, żeby uniknąć chaosu nazewniczego, gdy każdy będzie na swój sposób interpretować, którą nazwę uważa za poprawną, a którą nie.

    Pozdrawiam również, żywiąc nadzieję, że sprostowanie powyższych (najpoważniejszych moim zdaniem) błędów z artykułu sprawi, że więcej czytelników (przede wszystkich tych nieznających Gór Izerskich) trafi w polecane przez Autora, a niewątpliwie piękne miejsca.

  • janusz.g-1

    Oceniono 3 razy 1

    Hmm, dyskusja na temat Izerskiej Hali (a także wielu innych błędnych przekonań autora) już się kiedyś toczyła na forum z udziałem Arkadiusza Lipina: forum.gazeta.pl/forum/w,32,116595739,116595739.html?v=2&f=32&w=116595739&a=116595739&wv.x=2
    Widać, że autor niewiele się od tego czasu nauczył, ale może przynajmniej nauczył się większej kultury dyskusji?

  • zybben

    Oceniono 5 razy 1

    Autor, ponoć redaktor naczelny magazynu o Górach Izerskich, a błędów w artykule co niemiara. Do Korenova wcale nie jeżdżą szynobusy Kolei Dolnośląskich, tylko Przewozów Regionalnych. Poniemiecki budynek dworca w Jakuszycach też nie rozpadł się w latach 70. XX wieku - istniał jeszcze w pierwszych latach XXI wieku. Tutaj można sobie obejrzeć zdjęcia dworca np. z 2005 roku: www.kolej.one.pl/index.php?dzial=stacje&id=2399&okno=galeria. Nazwy Izerska Łąka, którą autor wielokrotnie się posługuje, nikt nie znajdzie na żadnej mapie -a to po prostu popularna Hala Izerska. Natomiast w kopalni Stanisław nie wydobywano kwarcytu tylko kwarc - to jednak trochę coś innego, polecam jakiś podstawowy kurs z geologii. Ech ci dzisiejsi dziennikarze, aż strach pomyśleć jak wygląda ten magazyn o Górach Izerskich...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX