Francja na rowerach. Alzacja, Lotaryngia, Wogezy

Gdy na licznikach mamy już ponad 250 kilometrów, czas na trudniejsze górskie drogi
Miłośników jazdy na dwóch kółkach, dla których ważna jest nie tylko liczba przejechanych kilometrów, ale także poznawanie nowych miejsc, zachęcam do zwiedzenia Alzacji i Lotaryngii. Byliśmy. Sprawdziliśmy.

Te najbardziej na wschód wysunięte regiony Francji mają ciekawą historię i mnóstwo turystycznych atrakcji. W tym setki kilometrów tras rowerowych nad Renem oraz wzdłuż licznych rzecznych kanałów łączących Strasburg, Nancy, Miluzę, Saverne, Epinal, Colmar, Molsheim i wiele innych. Pomiędzy Alzacją i Lotaryngią rozciąga się pasmo Wogezów z forsownymi podjazdami na przełęcz Okraj lub na Rozdroże Izerskie.

Strasburg na rowerze

Rowerową wycieczkę po Alzacji najlepiej rozpocząć w Strasburgu. Zabytkowe centrum otacza rzeka Ill i jej kanały. Można wybrać szlaki różnej długości - 20-kilometrowy wystarczy jedynie na objechanie centrum. Chcąc zwiedzić całe miasto, pojechać nad Ren i zajrzeć na przedmieścia, trzeba zaplanować całodzienną, ok. 60-kilometrową wyprawę.

W centrum wiele pięknych domów z charakterystycznymi belkowaniami. Piękna jest Mała Francja, część starówki poprzecinana kanałami, z licznymi knajpkami, śluzami, wodną elektrownią i nabrzeżami, po których spacerują łabędzie. W okolicach katedry Notre Dame warto znaleźć przystań statków wycieczkowych - godzinny rejs po kanałach i rzece Ill to wydatek 8 euro.

Strasburg ma jeszcze wiele innych ciekawych miejsc: dzielnicę uniwersytecką, park Oranżeria, a przede wszystkim centrum instytucji europejskich z Parlamentem Europejskim, Trybunałem Praw Człowieka i Radą Europy. W tym roku Polacy witani są tam w sposób szczególny. Recepcjonista na kempingu de la Montagne Verte wiedział o polskiej prezydencji w UE, a nawet zdradził, którego z naszych polityków lubi, a którego nie.

Ze Strasburga w różne strony świata wiodą kanały: na północ Marna - Ren (312 km), na zachód Bruche i na południe Rodan - Ren. Dobrze oznakowane rowerowe arterie biegną także wzdłuż Renu. Ponadto miasto przecinają dwie europejskie trasy rowerowe: "5" i "15".

W przeszłości dzisiejszymi ścieżkami rowerowymi jeździły konne zaprzęgi pełne zboża, wina, drewna i innych cennych towarów przywożonych na barkach i łodziach.

Najłatwiejszy dla rowerzystów jest kanał Rodan - Ren. Na długości 20 km nie ma ani jednego zakrętu, brak podjazdów, a przed wiatrem chronią dorodne platany. Co kilka kilometrów napotkamy śluzy, na których motorowe jachty lub barki podnoszą się lub opadają o 2-3 m i płyną dalej.

Malowniczy jest zdziczały i miejscami zarośnięty kanał Bruche. Obecnie nie kursują tędy ani barki, ani większe łodzie, a przepływ wody regulują stopnie wodne. Dodatkową atrakcją są ukwiecone mosty.

Kanał Bruche doprowadzi nas do miejscowości Molsheim. Na zboczach Wogezów pojawiają się uprawy winorośli, co oznacza, że dotarliśmy do Alzackiego Szlaku Winnego o długości ok. 180 km. Na specjalnej mapie pokazano aż 103 miejscowości, w których do dziś kultywuje się winiarskie tradycje. Szczególnie polecamy Rosheim z XIII-wiecznym kościołem pełniącym funkcje sakralne i wystawiennicze. Zabytkowe centrum pobliskiego miasteczka Obernai to niemal gotowa scenografia do filmów o bajkowych skarbach i błędnych rycerzach.

Nancy na rowerze

Lotaryngię zaczynamy poznawać od Nancy, najbardziej polskiego z francuskich miast za sprawą Stanisława Leszczyńskiego. To jedyny polski władca, który królował dwukrotnie (1704-09 i 1733-36), ale również dwukrotnie musiał abdykować pod naporem zwolenników osadzenia na polskim tronie Augusta II Mocnego i jego syna Augusta III. Pomiędzy jednym a drugim królowaniem wydał swoją córkę Marię za króla Francji Ludwika XV. W zamian zięć uczynił go księciem Lotaryngii, gdzie z powodzeniem panował przez ponad 30 lat. W Nancy warto zobaczyć niedawno odrestaurowany, mieniący się złotem plac Stanislava oraz liczne instytucje kultury i restauracje noszące imię Leszczyńskiego.

Spośród wielu tras szczególnie warta polecenia jest Pętla Mozeli (Les Boucles de la Moselle). Wzdłuż tej rzeki oraz jej kanałów prowadzi ponad 100-kilometrowa ścieżka, niemal na całej długości niedostępna dla samochodów i innych pojazdów, a więc spokojna i bezpieczna. Po drodze koniecznie trzeba zwiedzić Luneville, rezydencję wzniesioną przez Leszczyńskiego, a także miasto Toul, które było jedną z kilku niezwykłych warowni na granicy Francji i Niemiec.

Gdy na licznikach mamy już ponad 250 przejechanych kilometrów (i dobrą kondycję), można wyruszyć na trudniejsze górskie drogi. Znakomicie nadają się do tego okolice Gerardmer, miejscowości w samym centrum Wogezów. Uroku dodaje jej duże, naturalne jezioro o tej samej nazwie. Rano można wyruszyć w góry na forsowną wycieczkę, a po południu wziąć udział w kursie żeglarskim lub windsurfingu. Podobne zalety ma oddalone o kilkanaście kilometrów Xonmpt nad jeziorem Longemer.

Pierwszą wycieczką rowerową w tych okolicach powinien być objazd jezior - niezbyt wymagający, ale trzeba się przygotować na zjazdy i podjazdy. W zależności od punktu startu, trasa wokół dwóch dużych i jednego mniejszego jeziora będzie miała ok. 25 km.

Konieczne trzeba się wybrać w kierunku Le Bresse, największego w tej części Wogezów centrum narciarskiego, ze stokami na wysokości od 800 do 1200 m. Wogezy to nie Alpy, a więc i centrum narciarskie bardziej przypomina Szklarską Porębę niż Chamonix czy Meribel. Mimo to po drodze do Le Bresse trzeba pokonać przełęcz Grosse Pierre (955 m) położoną tylko o metr niżej Col des Feignes. Jeśli wycieczka wypadnie w niedzielę, dodatkową atrakcją będzie cotygodniowy jarmark w Le Bresse. Znajdziemy tam lokalne wina, nalewki i miody, łakocie, wypieki i wędliny.

Colmar na rowerze

Colmar, którego zabytkowe centrum jest perłą architektoniczną, to ostatni etap rowerowej wyprawy do Alzacji i Lotaryngii. Są tutaj piękne szachulcowe kamienice wzniesione przez bogatych kupców handlujących winem, zabytkowe kościoły, ciekawe budynki secesyjne. Atrakcją Colmaru jest Mała Wenecja. Na kilkusetmetrowym odcinku rzeki Lauch kursują łódki z przewodnikami prezentującymi w różnych językach historię miasta i jego najcenniejszych zabytków.

To także świetny punkt wypadowy dla rowerzystów. Jeden ze szlaków prowadzi wzdłuż kanału Colmar wiodącego w stronę Renu. Po drodze koniecznie trzeba zobaczyć miasto-twierdzę Neuf-Brisach z autentyczną zabudową z XVIII w. Stąd już bardzo blisko na niemiecką stronę Renu.

Z okolic dworca kolejowego można wyruszyć na trzy różne rowerowe wycieczki w zależności od upodobań i skali trudności. Trasa łagodnie pagórkowata (20 km) prowadzi do Munster. To alzackie miasteczko w rozległej dolinie wyróżnia kolonia bocianów, które zbudowały kilkanaście gniazd na budynkach w najściślejszym centrum miasta. Spod dworca dobrze jest także rozpocząć pagórkowatą trasę do Ribeauville. Trafimy w ten sposób na jeden z najpiękniejszych fragmentów alzackiego szlaku winnego (dziesiątki gospodarstw winiarskich zapraszają na degustacje). "Góralom" proponujemy trasę Trois - Epis, do trzech zamków położonych na wzgórzach nieopodal miejscowości Turckheim - najwyższy punkt leży ok. 700 m n.p.m.

W każdym miasteczku warto podjechać do informacji turystycznej - prawie wszędzie można dostać (o ile nie trafimy na przerwę obiadową) mapy z trasami rowerowymi i foldery okolicznych atrakcji. Nawet w środku lata nie ma problemów z miejscem na kempingach - kwatera (emplacement) dla dwóch osób dorosłych, z namiotem i miejscem na samochód - 14-20 euro/doba, dużo tańsze są kempingi municypalne. Wjeżdżając do Francji, warto zatankować auto - większość stacji jest samoobsługowa i nigdy nie wiadomo, czy nasza karta kredytowa lub płatnicza będzie akceptowana.



Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej