Republika Uzupio, Wilno - podróże życia

Republika Užupio

Republika Užupio (Fot. Sebastian Zabiegaj)

Serce zostało w... Republice Uzupio (Zarzecze), o której istnieniu nie miałem wówczas pojęcia - mówi Bogdan Zabiegaj - krytyk teatralny, dziennikarz, konsul honorowy Republiki Užupio w Krakowie.
Teraz myślę, że było to przeznaczenie. Przecież zwiedziłem większą część Europy, do każdej podróży starannie się przygotowując, i gdyby nie wybór hotelu w tej właśnie części stolicy Litwy, być może i ja - jak większość znajomych - zadawałbym pytanie: czy to jakiś afrykański kraj?

Niezapomniany dzień...

miał miejsce w Wilnie. Był wieczór 2008 roku. Czułem zmęczenie po długiej podróży z Krakowa, w drodze do hotelu marzyłem tylko o prysznicu i wygodnym spaniu. Dziś już wiem, że taksówkarz starał się jechać jak najdłuższą trasą. Po jakimś czasie zatrzymał samochód i usłyszałem dwa słowa: "Paszporty" i "Granica!". "Co on bredzi?" - pomyślałem. Po chwili podeszło do nas dwóch mundurowych, poprosili o paszporty, przybili stemple i wizy wjazdowe, życząc przyjemnego pobytu. Pełna konsternacja. - Czy to Białoruś? - zagadnąłem po chwili kierowcę. Spojrzał w lusterko i dusząc się ze śmiechu wykrztusił: - To granica z Užupio. Poczułem się jak uczeń, którego profesor z radością oblewa na egzaminie maturalnym z geografii. Resztę drogi przebyliśmy w milczeniu.

Ciekawe jest tam...

wszystko. Bo Republika Užupio to ewenement, państwo w państwie. Jej obszar stanowi integralną część Litwy, jednak z mocno zaakcentowaną odrębnością administracyjną i terytorialną autonomią. To dawna rzemieślnicza część Wilna położona na wschodnim brzegu Wilenki. Powstała po odzyskaniu niepodległości przez Litwę, a proklamowała własną w 1997 r. Posiada konstytucję, rząd, prezydenta (aktualnie Roman Lileikis), flagę, godło, granicę, obchodzi Dzień Niepodległości. Właściciele czterech kółek obok naklejki LT umieszczają symbol UŻ. Ta najmniejsza republika w Europie stała się modną enklawą, którą upodobali sobie przedstawiciele bogatych elit oraz artyści. Na świecie reprezentuje ją kilkudziesięciu ambasadorów. Mieszkańcy są dumni z tego, że żyją właśnie tutaj (z zachwytem mówią o wizycie Dalajlamy XIV, który gościł tu w 2001 r., otrzymując tytuł honorowego obywatela).

Klimatem Užupio przypomina krakowski Kazimierz: urokliwe wąskie uliczki, tajemniczy półmrok podwórek, ogrody ciągnące się wzdłuż Wilenki. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Stare odrestaurowane kamieniczki pozostają - o dziwo! - w symbiozie z architekturą nowoczesnych willi.

W maju 2010 r. wraz z grupą entuzjastów założyliśmy Towarzystwo Przyjaciół Republiki Užupio z siedzibą w Krakowie (do czasu powołania na urząd konsula byłem jego prezesem). Nawiązaliśmy współpracę z jej prezydentem, podpisując "Pakt o wzajemnej wymianie kulturalnej środowisk artystycznych".

Dojechałem tam...

rejsowym autokarem obsługującym trasę Mediolan - Wilno. Podróż z Krakowa przez Warszawę, Białystok, Suwałki, Mariampol, Kowno do Wilna trwała 12 godzin. Wprawdzie był to autobus klasy LUX, jednak czas przejazdu utwierdził mnie w przekonaniu, iż powrotną drogę odbędę koleją.

Najlepsze wakacje spędziłem...

jakieś 20 lat temu pod namiotem w Beskidzie Wyspowym. Rozłożyliśmy się w pobliżu schroniska Na Kudłaczach, u szczytu Łysiny. Warunki spartańskie - nie było kanalizacji, prądu, telefonu (w razie potrzeby używano krótkofalówki). Wodę nosiło się ze strumienia, świeczki zastępowały żarówki, a posiłki gotowałem na butli gazowej. Nigdy nie zapomnę klimatu wieczorów spędzanych przy świecach na werandzie, zapachu lasu, nieba usianego gwiazdami i porannych ptasich symfonii. Nie lada atrakcją była dwugodzinna wyprawa po prowiant do najbliższego sklepu w Porębie.

W Polsce lubię...

góry, bo w nich czuję się wyzwolony. Kocham przestrzeń i znajduję ją właśnie tam. Obcowanie z wielkością gór uczy pokory, nastrajają refleksyjnie, ale też dają możliwość głębszego poznania siebie, także swoich słabości.

Podróżuję z...

Zawsze w towarzystwie najbliższej rodziny. Tworzymy zgraną paczkę, co nie oznacza, że musimy się we wszystkim zgadzać. Sporne decyzje rozstrzygamy w głosowaniu (zazwyczaj przegrywam 1:3). Niezwykle cenię sobie obecność mojego syna Sebastiana, zawodowego fotoreportera - dzięki niemu posiadam pełną dokumentację zdjęciową wszystkich wypraw.

Mój ulubiony hotel...

to Paupio Namai, oczywiście w Užupio. Wprawdzie oddalony nieco od centrum, ale za to oferuje ciszę, wygodę, komfort, no i ceny na każdą kieszeń.

Niebo w gębie poczułem...

po wizycie w Kavin Užupis. Malutka kawiarenka, stylowo urządzona na wzór tych z filmów z lat 30. Ponieważ nie potrafię sobie odmówić kilku kaw dziennie i tam często ulegałem pokusie. Wyśmienita kawa ze śmietanką i cynamonem, a do niej pyszna rolada morelowa z dodatkiem wanilii. Jeżeli takie smakołyki serwują w niebie, to ja już tam byłem...

Na wyprawę zawsze zabieram...

discmana MP3 z najpiękniejszymi ariami operowymi i operetkowymi w wykonaniu światowych sław. Bez względu na to, gdzie mnie losy rzucą, słuchając ich, przenoszę się duchem w wymiar odległy od otaczającej mnie cywilizacji. Po takiej uczcie z malkontenta przeobrażam się w radykalnego optymistę, zresztą z korzyścią dla otoczenia.

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Zobacz także
  • Piramidy w Gizie Egipt, Wyspy Kanaryjskie, Turcja - podróże życia
  • Droga w Bohdanowie Białoruś, Portugalia, Bieszczady - podróże życia
  • Ekwador - podróż życia
Skomentuj:
Republika Uzupio, Wilno - podróże życia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane