Niezwykłe miejsca w Polsce: tajemnicze Prządki, ropa naftowa i "Zemsta"

W ciągu jednego dnia można wdrapać się na skalne ostańce, poczuć zapach ropy naftowej, zobaczyć prawdziwy mur z "Zemsty" Aleksandra Fredry. I to wszystko w okolicach skromnego Krosna.
Na wzniesieniu wśród lasów, 15 km od Krosna, w gminie Korczyn, znajduje się leśny rezerwat geologiczny Prządki (w jego pobliżu parking). Skalne ostańce z gruboziarnistego piaskowca ciężkowickiego pod wpływem erozji przybrały wyjątkowe kształty. Legendy mówią, że to zaklęte postacie prządek tkwiących w kamiennych pozach za karę, gdyż pracowały w świąteczny dzień. Wśród dziwacznych, nawet 20-metrowych głazów zobaczymy prządkę matkę, prządkę babę i herszta.

Rezerwat przyrody Prządki - 20-metrowe głazy przędą

Rezerwat Prządki otrzymał nazwę od tych legendarnych postaci, ale w rzeczywistości tworzy go grupa ostańców skalnych powstała z piaskowców kilkadziesiąt milionów lat temu. Nagromadzone osady wypiętrzone podczas ruchów górotwórczych ulegały erozji pod wpływem czynników zewnętrznych: mrozu, deszczu, wiatru i roślinności. Poglądowa tablica wyjaśnia m.in. procesy i naukowe definicje: korazji (żłobienie), deflacji (wywiewanie) oraz bioerozji, czyli rozsadzania skał przez korzenie roślin.

Szlak prowadzi wąskimi korytarzami wśród zieleni, dziwacznych skalnych grzybów i ścian pokrytych siatką otworków tzw. strukturami komórkowymi i arkadowymi. W szczelinach wiją się korzenie krzewów i drzew, czasem opasując nagie głazy jak w śmiertelnym ucisku.

Z rezerwatu oznakowanym szlakiem przez zalesione bukami wzgórza dojdziemy w godzinę do zamku Kamieniec w Odrzykoniu, jednej z najstarszych warowni na Podkarpaciu (ok. 10 km od Krosna). Mające długą i ciekawą historię ruiny wznoszą się na blisko 500-metrowej skale, górując nad doliną Wisłoka. Początki zamku sięgają wczesnego średniowiecza. Drewnianą strażnicę spaloną przez Tatarów zastąpiła murowana twierdza, która chroniła południowe rubieże kraju i Przełęcz Dukielską z traktem handlowym z Polski na Węgry. Kolejni właściciele poddawali ją przebudowie, np. Bonerowie dobudowali renesansowy zamek dolny.

W XIX w. spadkobiercą połowy Odrzykonia został Aleksander Fredro. Studiując dokumenty związane z jego historią, natrafił na akta procesowe sprzed dwóch wieków. Wynikało z nich, że pod koniec XVI w. zamek dolny był własnością Firlejów, górny - Skotnickich. Skłócone rody przez 30 lat procesowały się m.in. o studnię i mur. Konflikt zakończył dopiero ślub Mikołaja Firleja (w "Zemście" Wacław) z Jadwigą Skotnicką (Klara). I tak historia najsłynniejszego sporu o mur za sprawą Fredry trafiła do literatury (film Andrzeja Wajdy kręcono jednak w ruinach zamku w Ogrodzieńcu koło Zawiercia). Na jej karty trafił także mieszkający tu w XIX w. Machnik z Dukli, pierwowzór bohatera "Króla zamczyska" Seweryna Goszczyńskiego Jana Machnickiego.

W Odrzykoniu obejrzymy prawdziwy fredrowski mur, resztki budynków mieszkalnych i kaplicy, a w minimuzeum - militaria z dawnego arsenału. Można też wypożyczyć strój księżniczki lub rycerza i urządzić sobie sesję fotograficzną, podziwiając z krużganków panoramę okolicy. Szlachetnie urodzeni bawili się tu na ostatnim przyjęciu w 1863 r.

Zamek czynny w sezonie od godz. 9.30 do 18, bilet 3,50 zł, ulgowy 3

Z Krosna do Bóbrki: najstarsza czynna kopalnia ropy naftowej na świecie

Jadąc z Krosna do Bóbrki (15 km), zobaczymy na poboczach drogi stalowe kiwony - wielkie młoty rytmicznie pochylające się i wznoszące do góry. To najstarsza czynna kopalnia ropy naftowej na świecie założona w 1854 r. - obecnie Muzeum Przemysłu Naftowego im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce.

Historia ropy na tym terenie sięga odległych czasów. Na powierzchni ziemi pojawiały się tu wycieki czarnej mazi, nazywanej dziegciem lub olejem skalnym. Zbierano ją i stosowano m.in. jako środek konserwujący drewno i żelazo, smarowidło do osi wozów, do wytwarzania pochodni. Maź płynącą cienkimi strumykami na powierzchni wód zbierali za pomocą sitowia i szmat tzw. łebacy, aby później zlać ją do beczek. Z czasem zaczęto drążyć studnie zwane szybami lub kopankami. W 1854 r. Ignacy Łukasiewicz i Tytus Trzesiecki założyli tu pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej.

Po skansenie zajmującym spory obszar lasu spaceruje się wytyczonymi alejkami. Są tu urządzenia wiertnicze, windy eksploatacyjne, kieraty, kiwony pompowe. W budynku, w którym mieściły się biura kopalni i mieszkanie Łukasiewicza, urządzono jego Muzeum Biograficzne.

Ale najciekawsze są eksponaty w plenerze. Czynne do dziś kopanki to prostokątne studnie z kołowrotem intensywnie pachnące ropą - miały nawet 150 m głębokości. Do 1868 r. wykopano ich w Bóbrce ponad 60. Wystarczy się pochylić i spojrzeć kilkanaście metrów w głąb, by ujrzeć taflę czarnej i gęstej ropy. Żółta tabliczka ostrzega, że teren zagrożony jest wybuchem.

Nad studnią znajduje się kołowrót z liną i kubłem, w którym spuszczano w dół wiertacza-kopacza; napędzane ręcznie młynki - wentylatory dostarczały mu powietrze. Kopankom nadawano nazwy od imion wiertaczy lub zasłużonych pracowników. Do dziś czynne są "Franek" i "Janina".

Skansen otwarty w sezonie w godz. 9-17, od 1 października do 30 kwietnia - 7-15, bilet 9 zł, ulgowy 5

www.bobrka.pl

***

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej