Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Szlak Krutyni. Kajakiem od Sobiepanki do Guzianki

  • Pin It
Iza Szumielewicz*
22.08.2011 , aktualizacja: 22.08.2011 09:47
A A A Drukuj
Szlak Krutyni Fot. Iza Szumielewicz Szlak Krutyni
Szlak Krutyni zachwycił mnie 30 lat temu, gdy pierwszy raz wybrałam się na kajaki. Teraz też było wspaniale - przyroda obroniła się mimo zalewu turystów
Popas w Spychowie nad Krutynią
Fot. Iza Szumielewicz
Popas w Spychowie nad Krutynią
Szlak Krutyni
Fot. Iza Szumielewicz
Szlak Krutyni
Szlak Krutyni
Fot. Iza Szumielewicz
Szlak Krutyni
Szlak Krutyni
Fot. Iza Szumielewicz
Szlak Krutyni
Połowa czerwca, tydzień przed wakacjami. To ostatni moment, by pobyć z Krutynią sam na sam, zanim pojawią się tłumy.

Wodujemy kajaki w Jędrychowie nad jeziorem Lampasz, 2,5 km w dół rzeki od Sorkwit, w których zaczyna spływ większość kajakarzy. 2 km dalej, w miejscu, w którym kończy się Lampasz, a zaczyna urokliwy odcinek Krutyni nazywany Sobiepanką, niegdyś można było odpocząć na łące; dziś to teren prywatny.

Sobiepanka jest płytka, sięga co najwyżej do łydek (podczas suszy trzeba ciągnąć kajaki, warto mieć pod ręką cumkę). 500-metrowy odcinek rzeczki najpiękniej wygląda w słońcu - mieniące się kamienie, ryby i zwieszające się do wody gałęzie. Pokonujemy jeziora Kujno oraz Dłużec i już wpływamy na Białe, które przy silnym, zwłaszcza bocznym, wietrze może nieźle dać w kość. Rozbijamy się na prywatnej wyspie. Jest sławojka i stolik, ale - jak na skromne warunki - i tak drogo (12 zł/os.). Za nami 12 km.

Szlak Krutyni

Opuszczając nazajutrz wyspę, trzymamy się prawego brzegu jeziora. W oddali stanica wodna Bieńki. Kilkaset metrów za nią wypływ Krutyni (Uwaga! Mapy mogą zmylić, bo pierwszy za Bieńkami wypływ to Piłakna). Jest tu już trochę szersza i głębsza, ale po chwili kolejne jezioro - Gant, jedno z moich ulubionych na szlaku. Niewielkie (2,7 km długości), ciche, ukryte w iglastych lasach. Ale bez miejsc biwakowych.

I znów fragment rzeki (Uwaga! Po kilometrze od wypływu z jeziora należy trzymać się głównego nurtu; odbijając w prawo, opuścimy szlak). Do stanicy w Babiętach Krutynia płynie leniwie wśród trzcin, właściwie nie meandruje. Wreszcie na wysokim prawym brzegu pojawia się stanica. Mam do tego miejsca wyjątkowy sentyment. Pozbawione sanitariatów, ale przytulne domki, dobre jedzenie i lasy pełne jagód - tak zapamiętałam Babięta z dzieciństwa, kiedy tata zaprzyjaźniał mnie z kajakowaniem. Dziś straszą rozbite kafelki przy sanitariatach i chyba nigdy nieremontowane strome schodki prowadzące od wody w górę. W dodatku drogo (biwak - 15 zł/os., auto - 10 zł/doba, domek bez wody - 25 zł/doba + 7 za pościel, domek z prysznicem i toaletą - 40).

Lekko meandrującą Krutynią dopływamy do jeziora Zyzdrój Wielki. Wita nas mordewind i wysoka fala. Jeszcze 2 km, byle dotrzeć do Wyspy Miłości (tak nazwano ją w przewodniku, choć nigdy wcześniej - a płynęłam Krutynią już sześć razy - nie słyszałam tej nazwy). To najpiękniejsza z wysp na wszystkich znanych mi szlakach kajakowych. Piaszczysta plaża, idealne wejście do wody, wysoki brzeg (doskonały punkt widokowy), las sosnowy, sporo miejsca na namioty i ukryta w drzewach sławojka. W dodatku nikt nie pobiera opłat. Spędzimy tu cały następny dzień. Tym bardziej że jesteśmy sami. Nasza piątka przepłynęła dziś 18 km.

***

Zyzdrój Wielki przechodzi w Zyzdrój Mały zakończony 80-metrową, wygodną przenoską. Potem 3 km rzeką i już Spychowo. Licząca nieco ponad tysiąc mieszkańców wieś przed 1960 r. nosiła nazwę Pupy (od niem. Puppen - lalki). Na wniosek mieszkańców przemianowano ją na Spychowo. I choć nie ma nic wspólnego ze słynnym Jurandem, znajdziemy tu mnóstwo odniesień do tej postaci - m.in. w nazwie pubu i hoteliku.

Uzupełniamy zakupy, zaopatrujemy się w pyszne wędzone i smażone ryby i płyniemy dalej. Dziś dotrzemy do słynącego z wysokich fal jeziora Mokre (lokalna nazwa - Mukre).

Nocleg na polu namiotowym w stanicy Zgon, gdzie latem zwykł wypoczywać zmarły w 1987 r. pisarz Igor Neverly (13 zł/os., prysznic - 5, taczka drewna - 25). Na liczniku wybiło nam 14 km.

***

Kolejnego poranka z niepokojem obserwujemy, jak wzmaga się wiatr. Trudno! Za wiosła i w drogę. Po kilkunastu minutach ostrego wiosłowania atrakcja na prawym brzegu - leśno-torfowiskowy rezerwat Królewska Sosna chroniący starodrzew i trzy jeziorka z reliktową florą torfowisk wysokich. Sama sosna ma ok. 320 lat i 35 m wysokości, uschła w 1973 r. Jeszcze starszy jest stojący przy brzegu Dąb nad Mukrem im. Karola Małłka. Ten żywy wciąż okaz liczy sobie 420 lat i 520 cm w obwodzie pnia.

To nie koniec atrakcji przyrodniczych. Po ok. 6 km wiosłowania stajemy przy prawym brzegu. Ścieżka prowadząca od miejsca biwakowego z pomostem wiedzie nas do rezerwatu Zakręt chroniącego torfowiska i starodrzew. Dla mnie był to zawsze "rezerwat pływających wysp" - gdy wiał wiatr, po dystroficznych jeziorkach pływały osadzone na mchach brzózki. Dziś nie chcą się pokazać, "cumują" przy brzegu. Zaskakuje nas za to zapach torfowisk - bardzo przyjemny, dla niektórych podobny nawet do drogich perfum. No i puchata wełnianka wąskolistna, która przypomina monstrualne dmuchawce.

Wracamy do kajaków, by pokonać ostatni kilometr Mokrego. Na jego końcu 15-metrowa, bardzo wygodna, dobrze przygotowana przenoska. Potem piękne i dzikie Jezioro Krutyńskie na terenie rezerwatu Krutynia, a na deser akwarium. Tak nazywam ten dwukilometrowy odcinek rzeki do stanicy Krutyń. To niewątpliwie jedna z największych atrakcji szlaku. Woda wprost przezroczysta, mnóstwo ryb i ptactwa, bujna podwodna roślinność, muszle, kamyki. Rzeka rozlewa się szeroko. Jest płytka, ale na tyle głęboka, by unieść pychówki - łódki pełne turystów (mnóstwo Niemców).

Docieramy do stanicy - jedynej na szlaku, której dzierżawca wykonał solidny remont. Odbija się to co prawda na cenach (biwak - 15 zł/os., dwójka z łazienką i TV - 70 zł, droga restauracja), ale obsługa jest miła, a miejsce schludne. I zadbane prysznice z ciepłą wodą (na żetony). Mamy za sobą 13,5 km.

***

Stanicę od założonej w XV w. wsi Krutyń dzieli kilkaset metrów. Im bliżej zabudowań, tym więcej pychówek płynących w górę rzeki. Dobijamy do brzegu przy moście i udajemy się ponownie do rezerwatu Zakręt. Tym razem chcemy zobaczyć Zakochaną Parę - liczący 160 lat dąb szypułkowy „przytula się” do 250-letniej sosny zwyczajnej i oplata ją gałęziami niczym ramionami. Po drodze mijamy liczący ponad 350 lat Dąb Bartny. Dawni hodowcy pszczół przystosowywali na barcie dziuple w starych, wysokich drzewach, zwłaszcza w sosnach i dębach. Na Bartnym do dziś wisi drabina. Niestety, pszczoły wymarzły podczas ostrej zimy 1978/79.

Płyniemy dalej. W Krutyńskim Piecku długa, 160-metrowa przenoska. Na szczęście przy młynie czekają panowie z wózkami, którzy za drobną opłatą przewożą kajaki z całym bagażem. 3 km dalej Krutynia - naprawdę już szeroka - malowniczo meandruje wśród łąk. W Wojnowie odbijamy w prawo (oznaczony wypływ) do klasztoru starowierów. Płyniemy gęsiego wąską strugą i po 800 m docieramy nad jezioro Duś. Kajaki zostawiamy na jego końcu, na plaży przy lewym brzegu.

Klasztor św. Trójcy i Zbawiciela otwiera nam opiekujący się budynkiem mieszkaniec sąsiedniego domostwa. To nieduża, zadbana (tak jak i pobliski cmentarz) świątynia z XIX w. - początkowo pustelnia, potem klasztor, filia słynnego ośrodka staroobrzędowego w Moskwie. Staroobrzędowcy, zwani także filiponami, nie uznali w XVII w. wprowadzonych w Rosyjskim Kościele Prawosławnym reform patriarchy Nikona. Prześladowani musieli emigrować. Na Mazury dotarli w latach 20. XIX wieku. Niestety, dziś świątynia stoi pusta; ostatnia zakonnica zmarła w 2006 r.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • kaziuniek-is-one

    0

    Na kajak?

    We Wrocławiu na: Oławę, Widawę, Strzegomkę, Bystrzycę, Nysę Kłodzką, Barycz, Orlę, Kaczawę, Bóbr, Kwisę... jest gdzie pływać.

  • sf.maziar

    0

    Byłem w tym przepięknym miejscu z rodziną w 1969r.Wspaniały szlak kajakowy ,jeziora i te lasy.

  • rabbinhood

    0

    najfajniejsza jest ta podwodna trawa obecna cały czas podczas spływu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Aktualna oferta