Skomentuj:
Komentarze (4)
-
Ja też już nigdy nie pojadę na Mazury. Po tym roku mam ich serdecznie dość. Kompletnie nie odpoczęłam, pływać też się nie dało, bo albo padało albo nie wiało. Po prostu masakra. Dlatego ja tez postanowiłam sobie poszukać lasta, poleciałam z Alfą do Egiptu i przynajmniej odpoczęłam na słońcu. Nigdy więcej Mazur!
-
@ boba222
"Ja np. nie wyobrażam, jaki pomysł na spędzenie urlopu może być lepszy od żeglowania Szlakiem Wielkich Jezior".
Masz w takim razie naprawdę ubogą wyobraźnię :-)
Rada: zamiast tłuc się po raz kolejny przez 2 tygodnie po zatłoczonym do granic możliwości Niegocinie, gdzie połowa debili nie zna zasad pierwszeństwa, a na zawołanie "Prawy hals!" reagują szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami - pojedź sobie do Gdyni, wynajmij jacht na 2 tygodnie i popłyń - chociażby do Rygi i z powrotem. Zapewniam, że z miejsca zaczniesz sobie wyobrażać lepsze pomysły na spędzenie 2 tygodni swojego życia niż męczarnia na Mazurach. Cenowo wcale nie wyniesie Cię to dużo drożej. Żeglarsko nie ma w ogóle porównania (tak, jak nie ma porównania między żadnym akwenem śródlądowym - no, może z wyjątkiem amerykańskich Wielkich Jezior - a morzem). A i na brak przygód - na kapryśnym Bałtyku - narzekać raczej nie będziesz. -
No właśnie, każdemu to, co lubi...
Ja np. nie wyobrażam, jaki pomysł na spędzenie urlopu może być lepszy od żeglowania Szlakiem Wielkich Jezior. Staram się co roku wygospodarować 2 tygodnie na rejs z północy na południe i z powrotem.
Artykuł krótki, ale przytacza rzeczywiście najważniejsze miejsca turystyczne na Szlaku.
Ale i tak to, co najbardziej bawi dzieci, to możliwość obcowania z przyrodą... te noclegi przy dzikim brzegu, ogniska co drugi wieczór; raz totalna flauta i kąpiele na środku jeziora, innym razem wiatr, że największym twardzielom wyrywa szoty z rąk; bywało też, że płynęło się przy padającym gradzie. Ale mordy tym bardziej uśmiechnięte i zadowolone po takim "ciężkim" dniu.
Niezmiennie polecam taką przygodę wszystkim, którzy chcą czegoś więcej, niż standardowej oferty dla ciepłych kluch w Egipcie... ;-) -
Dajcie spokój z tymi Mazurami. Wróciłam po 3 tygodniach przemoczona i pogryziona przez komary. To były moje ostanie wakacje w Polsce w najbliższym 10 leciu. Żeby trochę podleczyć nerwy siedzę w necie i szukam jakieś lasta w alfie chociaż na tydzień żeby się wygrzać ...
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
















