Polska. Poznań. Spacer śladami bambrów

Stary Rynek w Poznaniu zapełni się dzisiaj bamberkami w kolorowych sukniach i kornetach
Poznańską tradycją stało się Święto Bamberskie obchodzone co roku w pierwszą sobotę po 1 sierpnia, organizowane przez Towarzystwo Bambrów Poznańskich. Działa ono od 1996 r., zrzesza ponad 250 osób, a upamiętnia przybycie osadników z Bambergu - historycznej Frankonii, dzisiejszej Bawarii. Jednym z obowiązkowych punktów programu jest odczytanie fragmentu kontraktu, jaki władze miasta podpisały 1 sierpnia 1719 r. z osadnikami mającymi zamieszkać we wsi Luboń.

Tego dnia pomnik Bamberki na Starym Rynku zdobią girlandy biało-czerwonych kwiatów. Od 2000 r. osoby zasłużone dla Towarzystwa dostają numerowane odznaki "Złota Bamberka". Rozdawane są wizytówki "Pamiątka ze Święta Bamberskiego", można kupić poświęcone bambrom publikacje i kalendarze, zjeść pyry z gzikiem, wziąć udział w konkursie gwary poznańskiej albo obierania i ucierania pyrek, obejrzeć występy zespołów regionalnych, zrobić sobie zdjęcie z bamberką w tradycyjnym stroju i kornecie.

Poznań bambrów

Wszystko zaczęło się od nieszczęść. Na początku XVIII w. podpoznańskie wsie zdziesiątkowała wojna północna (1700-21) i epidemia cholery. Władze Poznania postanowiły więc sprowadzić osadników - specjalna odezwa zachęcała sąsiadów zza zachodniej granicy do osiedlania się w Polsce. Jedynym warunkiem było zaświadczenie o przynależności do Kościoła rzymskokatolickiego; na mocy prawa ustanowionego w 1710 r. przez króla Augusta II Mocnego wymóg ten obowiązywał wszystkich cudzoziemców osiedlających się w Polsce.

Pierwsi osadnicy przybyli z Bambergu w 1719 r., pieszo. W 1753 było ich już ok. 500, także z innych regionów Rzeszy. Osiedlali się w Luboniu, Dębcu, Boninie i Winiarach, Ratajach i Wildzie, Jeżycach i Górczynie. Władze zapewniły im pomoc w odbudowie zniszczonych wsi: otrzymali drewno, ziarno, przez pewien czas nie płacili podatków. Kolejnym udogodnieniem była zamiana gospodarki pańszczyźnianej na czynszową. Osadników nazywano bambrami. W XIX w. określenie to stosowano już w odniesieniu do wszystkich rolników z poznańskich wsi, niezależnie od pochodzenia i używanego języka. W okresie międzywojennym "bamber" oznaczał dobrego i bogatego gospodarza.

Niezwykłym zjawiskiem był "cud polonizacyjny" - pod koniec XIX w. wśród potomków osadników, nie było już ani jednej osoby deklarującej narodowość niemiecką! Jedną z głównych przyczyn szybkiej polonizacji była chęć pełnego uczestnictwa w życiu kościoła (bambrzy, ludzie wielkiej wiary, nie rozumieli kazań i modlitw w języku polskim).

Za czasów Bismarcka i pruskiej polityki germanizacji solidaryzowali się z Polakami, protestując przeciwko nauczaniu w szkołach religii w języku niemieckim i likwidacji nauki języka polskiego. Ich potomkowie walczyli w powstaniu wielkopolskim, w wojnie z bolszewikami, działali w ruchu oporu podczas II wojny światowej i ginęli w obozach koncentracyjnych...

Żyją i działają tu już prawie 300 lat. "Jesteśmy dumni z bambrów - mówiła zmarła niedawno prof. Maria Paradowska, prezes Towarzystwa, badaczka ich dziejów, dzięki której powrócili do swoich korzeni i zwyczajów. - Odbudowali miasto, wtopili się w poznańskość, współpracowali z mieszkańcami. Bambrzy w dużym stopniu nauczyli poznaniaków uczciwości i pracowitości.

Poznań - spacer śladami bambrów

Spacer ich śladami najlepiej zacząć od studzienki z pomnikiem Bamberki na Starym Rynku (po zachodniej stronie ratusza, przed restauracją Przy Bamberce). Spiżową figurę ufundowała rodzina kupców Goldenringów handlujących winem. Wykonał ją Józef Wackerle, a pozowała mu Jadwiga Gadymska (według innych źródeł Gadziemska), pracownica winiarni fundatorów. Figura przedstawia kobietę w stroju bamberskim niosącą dwie konwie na nosidłach i pochylającą się nad studnią. Pomnik bardzo się wszystkim spodobał, a przedstawioną na nim postać nazwano bamberką, choć niektórzy twierdzą, że ma ona z osadnikami niewiele wspólnego (Gadymska nie była bamberką, pracowała w winiarni Żyda, a uwieczniono ją w stroju szamotulskim).

Przy studzience pojono bydło, konie i psy. Z tyłu znajdował się kran, z którego korzystali ludzie. Pomnik odsłonięto w 1915 r. i wówczas stał on vis-a-vis wylotu ul. Woźnej. Przez prawie sto lat swojego istnienia był kilkakrotnie przenoszony i przechowywany w magazynach. W 2009 r. został odrestaurowany. W 1996 r. Towarzystwo ufundowało widoczną dziś z tyłu postumentu tablicę upamiętniającą przybycie osadników z Bambergu. Dwa lata później przy studzience odbyło się spotkanie kanclerza Niemiec Helmuta Kohla z poznańskimi bambrami.

Jednym z ciekawszych zabytków jest gospodarstwo przy ul. Kościelnej 43, przy skrzyżowaniu z ul. św. Wawrzyńca, wybudowane na terenie dawnej wsi Jeżyce pod koniec XIX w. przez rodzinę Baetzów (według innych źródeł: Paetzów), później należące do Jankowiaków, Muthów i Schneiderów. Wszystkie zabudowania skupione były wokół brukowanego podwórza i stykały się ze sobą, tworząc czworobok otwarty od ul. Kościelnej, od której oddzielał je płot z wrotami i furtą. Pierwotnie gospodarstwo składało się z domu mieszkalnego, przylegającej do niego wozowni oraz stodoły, obory i spichrza, głębiej był ogród i sad. Parterowy dom z drewnianym gankiem stał frontem do podwórza, a szczytem do ul. Kościelnej. Jego ściany tworzyła drewniana konstrukcja szkieletowa wypełniona cegłą, później częściowo otynkowana. W środku dwie izby z komorami, a pomiędzy nimi na osi wejścia - sień.

W odrestaurowanej i częściowo zrekonstruowanej zagrodzie (obecnie niemal w centrum Poznania), mieści się hotel i restauracja Zagroda Bamberska. Dworek, stajnię, chlewik i kurnik zaadaptowano na komfortowe i eleganckie dwuosobowe pokoje gościnne. Wokół piękny ogród, w którym można urządzić piknik (www.zagrodabamberska.pl).

***

Niezwykłym obiektem jest dom handlowy Deierling-Morgenstern (kamienica Jana Deierlinga) wybudowany w latach 1904-05 na Starym Mieście pomiędzy ul. Szkolną, Wrocławską i Gołębią. Pierwszy w Poznaniu budynek o szkielecie żelbetowym powstał według projektu Czesława Leitgebera albo Fritza Pfannschmidta, na zamówienie Jana Deierlinga - potomka bamberskich osadników i poznańskiego kupca, właściciela największego w ówczesnej Wielkopolsce sklepu z wyrobami żelaznymi i hurtowni żelaza (jego partnerką w interesach była wdowa po kupcu Paulu Morgensternie).

Kamienica pełniła funkcje handlowo-usługowe (przestronne wnętrza, magazyny na parterze i pierwszym piętrze) i mieszkalne (eleganckie lokale na wyższych kondygnacjach), miała m.in. centralne ogrzewanie i windy towarowe. Wybudowano ją w stylu secesyjnym, ma bogatą dekorację sztukatorską z mnóstwem stylizowanych motywów roślinnych, maszkaronów i masek. Co ciekawe, ma dwie elewacje frontowe (od ul. Szkolnej i Wrocławskiej), obie zwieńczone w centralnej części rozbudowanymi, wklęsło-wypukłymi naczółkami.

W 2002 r. dawny dom handlowy wpisano do rejestru zabytków, dziś można go podziwiać po gruntownej modernizacji i rewitalizacji. Słynny sklep żelazny Jana Deierlinga (zm. 1952 r.), najstarszego syna Józefa Deierlinga i Ewy z Rothów, mieścił się tu jeszcze po II wojnie światowej. Tablica w bramie upamiętnia tę ważną dla miasta postać.

Koniecznie trzeba zobaczyć dom Michała Bayerleina (też: Bajerleina, Beierleina) z 1903 r. przy ul. Różanej 13, przy skrzyżowaniu z ul. Żupańskiego, uznawany za mistrzowski przykład wkomponowania budynku w otoczenie - choć w planach zagospodarowania Wildy w XIX w. nie przewidywano tutaj zabudowy willowej. Kamienica ma piękną żółtą elewację z dekoracją w stylu historycznym, ozdobioną subtelnymi sztukateriami. Najciekawszym i najbardziej charakterystycznym elementem dekoracyjnym jest tzw. edykuła (łac. aedicula - domek). Nazywano tak kapliczki z posągami w świątyniach rzymskich, w średniowieczu - prywatne kapliczki, a później ołtarze lub małe otwarte budynki zwieńczone frontonem na podporach i przylegające tylną stroną do ściany.

Edykuła Bayerleina wsparta jest na kolumnie jońskiej. W pomalowanej na niebiesko i ozdobionej srebrnymi gwiazdami niszy stoi figura Archanioła Michała, patrona fundatora, którą kupił w 1900 r. na wystawie światowej w Paryżu z myślą o ustawieniu jej właśnie w tym miejscu. W kolumnę pomiędzy oknami wkomponowano niszę z ikoną Matki Boskiej Częstochowskiej.

***

Przetrwały też bamberskie kapliczki, krzyże i kolumny maryjne. W Minikowie można zobaczyć kolumnę Matki Boskiej Niepokalanej z 1892 r. Na jej podstawie napis uwieczniający fundatorów: "Józef i Maryanna Heigelmann". U zbiegu ul. Sikorskiego i Przemysłowej przy szachulcowym budynku (domu fachwerkowym) stoi odnowiona niedawno kapliczka Najświętszego Serca Pana Jezusa z końca 1890 r. ufundowana przez rodzinę Handschuhów. Przed I wojną światową w jej niszy stała figurka św. Wawrzyńca. Przy dawnej ul. Byteńskiej (osiedle Stare Żegrze) w XIX w. postawiono drewnianą kapliczkę św. Rocha ufundowaną przez rodzinę Greków jako wotum dziękczynne za przeżycie zarazy w okresie wojen szwedzkich. W 1891 r. została ona przejęta wraz z posesją przez Wojciecha i Mariannę Leitgeberów - obowiązek opieki nad kapliczką był wówczas warunkiem sprzedaży nieruchomości i przechodził z pokolenia na pokolenie. Do czasu likwidacji dawnej zabudowy Starego Żegrza kapliczką opiekowała się córka Leitgeberów. W 1981 r. zabytkową figurę św. Rocha przekazano do Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. W 2007 r. zastąpiono ją współczesną rzeźbą patrona i towarzyszącego mu psa.

Bamberski rodowód ma także słup ogłoszeniowy u zbiegu ul. Głogowskiej i Sielskiej postawiony na przełomie XIX i XX w. w dawnej wsi Górczyn. Dziś jest on charakterystycznym punktem dzielnicy Łazarz. Niedawno został wyremontowany, naprawiono też wieńczącą go ozdobną metalową konstrukcję.

W Luboniu można zobaczyć dobrze zachowany i cenny zabytek - dom Andrzeja Mutha przy ul. Dąbrowskiego 137. Wśród zabudowań gospodarczych stoi tu murowany piętrowy budynek inwentarski z XVIII w. Umieszczone na zewnątrz drewniane schodki z poręczą prowadzą na poddasze, gdzie dawniej przechowywano siano dla bydła i koni.

Muzeum Bambrów Poznańskich przy ul. Mostowej 7/9 gromadzi ponad 1,5 tys. eksponatów. Czynne piątki i soboty w godz. 10-14, wstęp wolny, tel. 605 621 611, 602 658 961, www.bambrzy.poznan.pl , zakładka "Muzeum"

Bamberka w stroju

Pod bardzo szeroką i długą marszczoną spódnicą bamberki nosiły nawet po trzy tzw. watówki grubości kołdry, żeby pogrubić sylwetkę i nadać jej potężny wygląd będący oznaką zamożności. Dzięki nim i kiszce, tj. grubemu płóciennemu wałkowi zawiązanemu w pasie, strój stawał się pękaty, a suknia idącej kobiety charakterystycznie się kołysała. Do spódnicy zakładano bluzkę i dopasowany do figury kaftan sięgający pasa. Po lewej stronie wiązano bogato zdobioną kieszeń i nakładano misternie haftowany biały fartuch. Szyję zdobił kryzik i kilka sznurów prawdziwych korali, na których zawieszano krzyżyk. Bamberki miewały po kilka różnobarwnych sukien, nierzadko więcej niż 14! W skład garderoby wchodziły zarówno ubiory robocze, jak i cztery odświętne komplety przeznaczone na szczególne uroczystości: karmazynowy, zielony, niebieski i biały lub kremowy w kolorowe kwiatki. Suknie były szyte z wysokogatunkowych materiałów, a kieszenie z brokatu. Najlepsze stroje zakładano na wesela i procesję w dniu święta Bożego Ciała.

Mężatki nosiły na głowach białe koronkowe czepce, panny - malownicze kornety ważące nawet 2 kg, ozdobione sztucznymi kwiatami.

Strój bamberski powstał w podpoznańskich wsiach, gdzie ewoluował pod wpływem ubiorów ludowych z terenów Górnej Frankonii, Saksonii, Łużyc Dolnych, ziemi lubuskiej, a nawet mieszczańskiej mody biedermeieru.

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej