Wakacje 2016: propozycje miejskich wypadów, które spodobają się każdej dziewczynie

Większość z nas jest tak zagoniona, że czasem marzymy tylko o tym, żeby walnąć się na kanapie i udawać, że nas nie ma. Potrzebujecie odstresować ciało i umysł? Najeść się pysznych rzeczy i nie myśleć o wadze? Popatrzeć na przystojniaków? Te kierunki są dla Was!

„Girls just wanna have fun!” - podobno. A w praktyce - większość z nas jest tak zagoniona, że czasem marzymy tylko o tym, żeby walnąć się na kanapie i udawać, że nas nie ma. Potrzebujecie odstresować ciało i umysł? Najeść się pysznych rzeczy i nie myśleć o wadze? Popatrzeć na przystojniaków? Te kierunki są dla Was!

Lucerna

Lucerna to taka zielona bylina. Znana w Polsce od wieków, bardzo zdrowa. Dostarcza mnóstwa witamin, zmniejsza PMS-a (czyli syndrom napięcia przedmiesiączkowego - to wtedy jesteśmy wściekłe i gotujemy gar zupy - bo tak!), poprawia odporność i sprawia, że chce się żyć. Lucerna to także miasto w Szwajcarii, które działa dokładnie tak samo! Choć nie jest mała i leży w samym środku kontynentu, swym (mikro)klimatem bardziej przypomina nadmorski kurort. Po jednym weekendzie w Lucernie będziecie czuły się piękne, wypoczęte i bardzo światowe - powietrze jest rześkie, miasto eleganckie, czarujące i przyjazne, do tego otaczają je imponujące góry (z samej Lucerny zębatą kolejką górską można wjechać na szczyt Pilatus, górę liczącą ponad 2 tys. m.n.p.m.). A jakby tego było mało - jest tam bardzo romantycznie.

5 rzeczy, które trzeba zaliczyć:

1. spacer po Moście Kaplicznym (Kappelbrucke) - najstarszy (z 1365 r.!) drewniany most Europy w sezonie wiosenno-letnim tonie w kwiatach (rządzą czerwone pelargonie). Most łączy dwa brzegi Jeziora Czterech Kantonów, ale nie w linii prostej - wije się zygzakiem. Pod drewnianym, spadzistym dachem wiszą bezcenne XV-wieczne tablice, prezentujące taniec śmierci z przedstawicielami różnych zawodów i stanów. Jest ich już tylko 40 z 148 - tyle udało się odrestaurować po wielkim pożarze, który strawił most w 1993 roku w ciągu zaledwie 30 minut (prawdopodobnie zaczęło się od niedopałka rzuconego na zacumowaną przy moście łódkę, a ogień dalej poniosły gęste pajęczyny - odbudowa trwała osiem miesięcy, więc dziś pajęczyny sprząta się regularnie, a łódki cumują dalej), ale nadal robią ogromne wrażenie.  Ośmiokątna wieża jest wielką ozdobą mostu, dodaje mu zagadkowości i świetnie wygląda na zdjęciach.

2. zwiedzanie starówki - pełnej wąskich uliczek, zagadkowych zaułków i przepięknych kamienic liczących nawet 300 lat. W Lucernie większość największych atrakcji można obejść pieszo. Skuście się na pieczone kasztany i serowe fondue w jednej z klimatycznych restauracji z małymi okienkami i miłą obsługą.

3. kawę na nabrzeżu -siedząc w kawiarnianym ogródku w Lucernie można się poczuć jak na francuskiej riwierze. Widać stąd wspaniale Most Kapliczny i wytworne pięciogwiazdkowe hotele, które ulokowały się po przeciwnej stronie promenady.

4. rejs statkiem po Jeziorze Czterech Kantonów. Jest szeroka oferta rejsów statkami wycieczkowymi, ale to nic - Lucerna to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie wciąż można popłynąć w piękny rejs najprawdziwszym parostatkiem.

5. wizytę w muzeum - przede wszystkim Muzeum Transportu Szwajcarskiego. Brzmi strasznie nudno, ale to miejsce ukochane przez dzieci i dorosłych i punkt absolutnie obowiązkowy. Można nie tylko zobaczyć przegląd legendarnych po dziś dzień szwajcarskich pociągów, ale też przeżyć samochodowy crash test, wejść do symulatora lotów samolotem pasażerskim (jako pilot) lub „polatać” na paralotni. Muzeum jest ogromne, dostarcza zabawy na cały dzień. Z centrum Lucerny w 20 minut dojedziecie tu miejskim autobusem.
W Lucernie trzeba znaleźć też czas na tutejsze muzea sztuki - takich zbiorów nie powstydziłyby się największe muzea świata. Polecam zwłaszcza kolekcję Rosengartów, a także Muzeum Picassa i Wagnera.
Jak dotrzeć?
Do Szwajcarii z Polski regularnie latają samoloty - tanie linie oferują bilety już od 119 zł w jedną stronę. Lucerna nie ma lotniska, więc można wybrać Zurych lub Bazyleę (niedawno uruchomione połączenie), a dalej pociągiem. Podróżowanie koleją po Szwajcarii to wielka przyjemność, a dworzec w Lucernie jest zachwycający (wygląda jak pałac), łatwo się na nim zorientować, co i gdzie, oraz leży w samym centrum miasta.

Tel Aviv

Na całym świecie, a na pewno w całym Izraelu, nie ma drugiego takiego miasta jak Tel Aviv - w kraju pełnym rozmodlenia słoneczny, rozbawiony i tętniący życiem Tel Aviv, pełen kochających życie ludzi z całego świata, jest jak powiem wolności, radości i świeżego powietrza (nazwa Tel Aviv oznacza zresztą dosłownie Wzgórza Wiosny). Choć wydaje się, że to daleko (ponad 4 godziny lotu samolotem), Tel Aviv jest wśród Polaków coraz popularniejszy jako cel weekendowych wypadów. Bilety tanieją, promocje na loty są częste, a na miejscu czeka dosłownie morze atrakcji (w tym ponad 13 kilometrów piaszczystych plaż). Miasto ma właściwie tylko jedną wadę - nie należy do tanich. 2-3 razy więcej niż w Polsce trzeba wydać i na nocleg (chyba że wynajmiecie większą grupą mieszkanie w serwisie airbnnb.com - w ofertach można przebierać, trzeba tylko zarezerwować z odpowiednim wyprzedzeniem), i na jedzenie (ale kuchnia Izraela jest warta każdych pieniędzy - tu nawet zwykła pita z falafelem, humusem i porcją pikli rzuca na kolana).

5 rzeczy, które trzeba zaliczyć:

1. plaże Izraela - ciągną się na długości prawie 14 kilometrów, są szerokie, czyste i zadbane, mają drobny, miękki w dotyku piasek i świetną infrastrukturę (w tym darmowe WI-FI w wielu miejscach). Za kilka szekli można wypożyczyć leżak i parasol. Do tego chyba każdy znajdzie tu plażę dla siebie: są plaże „zwykłe”, ale też dla ortodoksyjnych Żydów (oddzielona wysokim murem, w inne dni wchodzą tu mężczyźni, a w inne kobiety), gejów (tolerancyjny Tel Aviv jest mekką homoseksualistów z całego świata, a telaviwscy geje wyglądają jak wycięci z katalogów!), posiadaczy psów czy naturystów. Oficjalnie wolno kąpać się tylko na odcinkach strzeżonych, nieoficjalnie - wszędzie. Trzeba uważać na meduzy - w wodzie ich pełno i można się poparzyć (boli i piecze), ale nie należy popadać w paranoję. Plaże są najbardziej zatłoczone w sobotę - gdy większość sklepów i knajpek jest zamknięta ze względu na trwający szabat (mimo wszystko życie nocne w Tel Aviwie wtedy kwitnie).

2. Białe Miasto - Tel Aviv nazywany jest kosmopolityczną Perłą Bliskiego Wschodu, to miasto imigrantów z całego świata (bardzo wiele osób przyjechało z Polski), jeden wielki miks. Widać to także wyraźnie w architekturze - dzielnica jemenicka z małymi domkami leży niedaleko promenady zabudowanej wysokimi szklanymi hotelami. Ale najciekawsze pod względem architektury jest w Tel Aviwie Białe Miasto, czyli kompleks kilku tysięcy obiektów zaprojektowanych w stylu Bauhausu. Białe Miasto od 2003 roku jest wpisane na Listę UNESCO. Samodzielne zwiedzanie najlepiej zacząć od ulicy Dizengoffa. Przy Dizengoffa 99 znajduje się Centrum Bauhaus, skąd ruszają wycieczki z przewodnikiem (po angielsku w piątki).

3. wycieczka do Jaffy - zanim powstał nowoczesny Tel Aviw, była Jaffa. Kiedyś to nowe miasto Tel Aviw powstawało na jej przedmieściach, dziś Jaffa jest starą dzielnicą Tel Aviwu. Można tu dojść pieszo lub dojechać rowerem - cały czas nadmorską promenadą (ok. 5 kilometrów). Jaffa to inny świat - zabudowa jest w większości osmańska, a mieszkańcy arabscy, choć coraz częściej sprowadzają się tu bogaci Izraelczycy (ale wciąż Jaffa wygląda biedniej i brudniej niż centrum Tel Aviwu). Warto powłóczyć się po dzielnicy, wybrać na targ staroci i zanurzyć w gąszczu młodzieżowych knajp z pysznym jedzeniem i fantastycznym wystrojem, a potem wdrapać się w okolice twierdzy i siedząc na murku podziwiać, jak fale uderzają o brzeg młodego miasta - to jeden z najbardziej charakterystycznych widoków Tel Aviwu.


4. przejedź się miejskim rowerem - Tel Aviv jest miastem rowerzystów, ma genialne ścieżki rowerowe (z jednego na drugi koniec miasta można przejechać promenadą cały czas wzdłuż morza) i świetny, przyjazny system wynajmu rowerów miejskich. Trzeba się zarejestrować w Internecie, z karty kredytowej pobierana jest niewielka kwota początkowa, trzeba przeczytać uważnie regulamin i praktycznie można już jeździć do woli zielonymi rowerami. Jeśli chcecie zobaczyć jak najwięcej, cały czas czując na twarzy orzeźwiającą morską bryzę i spalić izraelskie słodycze, to idealne rozwiązanie.

5. spróbuj smaków 100 krajów - bo mniej więcej tyle narodowych wpływów nosi na sobie współczesna izraelska kuchnia. A nigdzie w Izraelu nie zjecie lepiej niż w Tel Avivie. Narodowym daniem Izraela jest hummus - niby w każdym lokalu to samo, ale wszędzie smakuje nieco inaczej, nie mówiąc już o tym, że podawany jest w dziesiątkach wariantów. Do humusu pasuje falafel, czyli smażone złociste kulki z ciecierzycy (składnik obu dań ten sam, a jakże inny smak!) i podgrzana pita. Niebo w gębie. Do pity w Tel Avivie pcha się wszystko - od falafeli, po wszelakie grillowane mięsa, no i oczywiście dojrzewające w słońcu wspaniałe warzywa (nigdzie na świecie nie ma smaczniejszych). Koniecznie trzeba spróbować pikli, w tym marynowanych cytryn, i oczywiście szakszuki - najlepszego dania na śniadanie. To jedna odnoga kuchni izraelskiej, drugą jest tradycyjna, koszerna kuchnia żydowska - tu na wywieszkach z menu restauracji królują nazwy dań nie tak dawno jadanych w Polsce. A jest jeszcze cała paleta lokali z kuchnią międzynarodową. Darujcie sobie jednak pizzę i zajdźcie do dzielnicy jemenickiej, żeby poszukać niedużej rodzinnej knajpki - w Tel Aviwie najskromniej wyglądające miejsce serwuje istne cuda.
Jak dotrzeć: bezpośrednio samolotem. Bilety na weekend można znaleźć już od 600-700 zł w dwie strony. Na lotnisku, już na etapie check inu, trzeba się przygotować na pełną osobistych pytań rozmowę z pracownikiem ochrony, a potem bardzo skrupulatną kontrolę bagażu. Stanowisk odprawy izraelskich linii lotniczych pilnują żołnierze z karabinami maszynowymi, wylatywanie z kraju na majówkę pod taką obserwacją już jest nie lada przeżyciem.


Podróżniczką czy artystką? Wiesz, jaką kobietą jesteś? [PSYCHOTEST]

Wyjeżdżasz na wycieczkę, który środek transportu wybierzesz?
Sprawdź! Rozwiąż QUIZ
Komentarze (1)
Wakacje 2016: propozycje miejskich wypadów, które spodobają się każdej dziewczynie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Krzysztof Matys

    0

    Magia majówki. Może realizuje się tu sezonowość wdrukowana w geny człowieka naszej szerokości geograficznej? Zima jest bardziej do spania niż do działania. Zaleganie na zapiecku, to jest czynność właściwa tej porze roku. Czekamy na dłuższy dzień, na gęsi i żurawie, które dadzą znak, że można ruszać w drogę. Zazielenienie trawy jest sygnałem dla koczownika. Powinien pakować sakwy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX